Zajadła nagonka na księdza

ROGOŹNO. Już do znudzenia nieomal, w każdym numerze miejscowej gazety ksiądz dziekan Kasztelan jest ganiony za jakieś wymyślone winy. Jest on tymczasem proboszczem wyjątkowym, bowiem sumiennie i publicznie rozlicza się z każdego grosza przed parafianami. Odnowił wszystkie wikariaty i salkę katechetyczną. Jak nam donieśli parafianie, sam mieszka więcej niż skromnie. Często organizuje wyjazdy na pielgrzymki, ale również wozi starszych ludzi na przykład do kina trójwymiarowego, by zobaczyli choć raz nowoczesną technikę.

Jest człowiekiem dobrze wykształconym i mądrym, nie zawsze jednak jego kazania są w pełni zrozumiałe dla wszystkich wiernych, ale jedynie piszący o nim teksty do dwutygodnika nie rozumie ich kompletnie. Rogoźnianie widząc w nas alternatywę i zdroworozsądkowe myślenie, chętnie dzielą się z nami dobrym słowem o księdzu Kasztelanie. Nie jest im znane podłoże tych ataków na księdza. Sądzą, że prawdopodobnie ich źródło tkwi w przeszłości piszącego i czasach, gdy redaktor był związany z siłami antykatolickimi. Ich zdaniem komunistyczny antyklerykalizm wyssał z mlekiem matki partii.

Głęboka indoktrynacja osoby piszącego mogła poczynić w jego psychice tak głębokie zmiany, że teraz nie zaśnie, nim na jakiegoś duchownego nie doniesie. Dowodem na to mogą być nieprzychylne i niczym nie poparte donosy do władz kościelnych. Podziwiamy spokój i pokorę księdza Kasztelana, który niczym współczesny męczennik znosi owe ataki. Te prawdopodobnie nie ustaną nigdy przyczyniając się jedynie do wzrostu zaufania i popularności proboszcza parafii pw Świętego Wita.

Podobne artykuły