Lepiej być głuchym, niż głupim

OBORNIKI. Po naszym artykule ujawniającym grupę radnych, którzy wstrzymując się od poparcia, nie wyrazili woli ustawieniu pomnika Jana Pawła II na obornickim rynku, dotarły do naszej redakcji pomruki ich głębokiego niezadowolenia. Do kulminacji doszło podczas minionej sesji, gdy radny Wiesław Gazecki zarzucił naszej redakcji głuchotę, bowiem jego zdaniem, napisaliśmy nie tak, jakby tego oczekiwał radny i koledzy, którzy go do gniewnego wystąpienia najprawdopodobniej desygnowali.

Do zarzuconej nam głuchoty przyznajemy się chętnie, dodając, że nie ma ona podłoża laryngologicznego, lecz symboliczne. Owszem, nie tylko jesteśmy, ale i będziemy nadal głusi na brak argumentów przy podejmowaniu dysputy, na działanie niezgodne ze zdrowym rozsądkiem, na tłumaczenie typu nie, bo nie.

Radny i jego koledzy zademonstrowali przecież publicznie, że są przeciwko ustawieniu pomnika na rynku. Można się było oczywiście domyślać, że nie są przeciw tak w ogóle, ale też nie zaproponowali żadnej innej rozsądnej alternatywy. Radny Żółć nawet namawiał, aby jeszcze kilka lat z pomnikiem poczekać, wiedząc przecież, że jest on już wyrzeźbiony i zapłacony groszem skrzętnie zbieranym przez społeczeństwo.

Gdy dotarło do nich, że niemal popełnili polityczne samobójstwo, starają się winą obciążyć prasę. Pół wieku temu za swoje porażki politycy winili zwykle Żydów i cyklistów, teraz winią dziennikarzy. Opozycja ma swe prawa i popieramy jej istnienie. Mądra opozycja krytykowałaby jednak dziurę w moście, dachu, czy w budżecie. Wskazywałaby na jakiś konkret i z uporem go wytykała. Opozycja wobec obecnie rządzących mądrą najwyraźniej jednak być nie chce, sprzeciwiając się wymianie nawierzchni rynku, pomimo, że były na to pieniądze a społeczeństwo tego od dawna oczekuje. Rynek by na tym niewątpliwie zyskał a ich weto było wbrew społecznemu oczekiwaniu i na zasadzie nie, bo nie. Opozycja zawetowała również ustawienie na rynku pomnika Wielkiego Polaka, pomimo iż wyborcy zebrali na ten cel pieniądze a proces instalowania Ojca Świetnego w sercu miasta zaszedł już tak daleko, że nie sposób go było odwrócić.

Tu argumentem było również nie, bo nie. W późniejszych rozmowach z tymi radnymi, którzy nie poparli pomnika, słyszeliśmy argumenty „lepiej byłoby ustawić go w innym miejscu”, ale na pytanie, w którym – milkli. Jeden z radnych zapewnił nas, że był jak najbardziej za, ale kolega Żółć przekonał go, by się wstrzymał od głosowania.

Jeszcze inna osoba twierdziła, że się wstrzymała, bo jako niewierząca nie przepada za papieżem. Ta osoba najwyraźniej zapomniała jednak, że nie reprezentuje w Radzie tylko siebie, ale również i swoich wyborców. Jest to niestety problem wielu radnych, którzy trzy lata po wyborach zapomnieli już, kto ich wybrał i po co. Zapomnieli o czyje interesy winni zadbać. Będziemy nadal głusi na twierdzenia typu – w imieniu wyborców twierdzę, że lepszy od nowego będzie dawny czerwony rynek i to bez pomnika papieża.

Sama opozycja jest mocno zróżnicowana. Są wśród niej osoby czekające cicho aż sprawa przyschnie i pójdzie w zapomnienie oraz takie, które wymachując szabelką zarzucają nam głuchotę i powątpiewają w nasz katolicyzm. Jedyne, co możemy im odpowiedzieć to chyba tylko to, że mimo wszystko – zawsze lepiej być głuchym, niż głupim.

Podobne artykuły