Szpitalna patologia

OBORNIKI. Gościem radnych podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej był Stanisław Dobrzycki – nowy dyrektor SP ZOZ. Poinformował on zebranych o sytuacji ogólnej szpitala i problemach związanych z kontraktowaniem usług.

O 75% usług ma decydować komputer. Teraz szpital rozwiązuje kłopoty z długami i dłużnikami ? obwieścił radnym. Spodziewa się niższych stawek na usługi specjalistyczne. Ma jednak wiarę w to, że sam kontrakt będzie wyższy. Według jego analizy szpital uzyskał bilansowanie, ale czy będzie ono stałe tego nie wie. Ma też poważne kłopoty z restrukturyzacją, ale wciąż o nią walczy. Chce uruchomić diabetologię i odział medycyny paliatywnej.

Przypomniał, że wciąż niedokończona jest inwestycja, na którą szpital potrzebuje jeszcze około 1,5 mln złotych. Ma co prawda zabezpieczone 400 tyś, niestety nie widzi szans na resztę. Dyrektor Dobrzycki kalkulował, że można je wydać, ale i tak nie będzie ta inwestycja zakończona. Obwieścił też, że szpital w Szamotułach już niedługo uruchomi tomograf i szpital w Obornikach będzie swych chorych wozić aż tam. Dlaczego? Większość sprzętu jest postarzała i nie spełnia wymogów. Nie tylko sprzęt będzie trzeba wymienić ale i trzecią karetkę. Kończąc swą krótką ?diagnozę? stanu obecnego podkreślił, że umorzenie placówce podatku to jednak będzie za mało.

Gdy skończył dyrektor, głos zabrała radna Waleria Liczak. Walcząc z najwyraźniej monstrualnym tego dnia kacem, wyliczyła dyrektorowi kogo ma przyjmować do szpitala, a kogo nie. Jej zdaniem, w ogólnym zarysie, szpital nie powinien zajmować się pacjentami bez meldunku na ziemi obornickiej a już na pewno nie tymi z Poznania. Dyrektor przypomniał, że realizuje kontrakt obejmujący wszystkich pacjentów. Dodał też, że to właśnie pacjent jest źródłem finansowania szpitala.

Napiętą sytuację zabawnie rozładował radny Marek Kulmiński. Najpierw z powagą przedstawił się, że jest prezesem Obornickiej Fundacji Zdrowia, potem zadeklarował szeroką pomoc, ale poprosił o pomysły. Stanisław Dobrzycki musiał już wcześniej poznać potencjał tej ?zabawnej fundacji?, bowiem zażartował, że jest ona w jego mniemaniu – do aktywacji lub raczej do reanimacji, czym wywołał na sali salwę śmiechu. Czyż nie mieliśmy racji nazywając fundację Kulmińskiego ? ?zabawną??

Radosny nastrój zmroziła Irena Woyda-Płoszczyca i to nie sytuacją w spółkach lekarskich, lecz opowiadając o niekompetencji pracujących dla szpitala lekarzy. Jako niekwestionowany autorytet lekarski przedstawiła w formie przykładu, historię starszej kobiety, od dziesiątek lat mieszkanki Obornik, którą przywieziono do szpitala w bardzo złym stanie a tam pacjentka zmarła poniżej 48 godzin od przyjęcia. Samo przyjęcie poprzedziło, jak to określiła pani doktor – problematyczne wykonanie kilku złych lub dziwnych procedur. Uważa, że lekarz zbyt długo się zastanawiał nad tym, czy ją w ogóle przyjąć. Przywiezioną po udarze nieprzytomną chorą rzucono na łóżko bez żadnej opieki ni działań.

Stan taki nazwała kryzysem. Pan dyrektor poprosił, by nie epatować takimi rzeczami radnych. Sugerował, aby na przyszłość sygnalizować mu, gdy pacjenta pozbawia się opieki. Pani doktor Płoszczyca, raz jeszcze stanowczo zaprotestowała przeciwko systemowi w którym lekarze z obornickiego szpitala mieszkającej od 46 lat w Obornikach pacjentki nie chcieli przyjąć, bo nie było dla niej miejsca. Są jeszcze pojemne korytarze – przypomniała na koniec dyrektorowi.

Dyskusja dwojga fachowców trwałaby zapewne dłużej, gdyby radny Włodzimierz Kowal nie uciął jej stwierdzeniem – to nie ten czas i to miejsce.

Podczas krótkiej rozmowy w kuluarach, pani doktor Płoszczyca dodała, że o takich nieprawidłowościach lepiej mówić przed, niż po nieszczęściu. Trudno nie przyznać jej racji. Można o patologii milczeć, ale czy przez to ona zaniknie? O szpitalu trzeba będzie jeszcze nie raz dyskutować i nie będą to łatwe rozmowy. Co leży u podstaw zasygnalizowanych na tej sali problemów? Na to pytanie najzwięźlej odpowiedział radny i znany lekarz praktyk Janusz Kominek ? jak zwykle pieniądze.

Anna Rydzewska przyznała, że samorządy nie mogą uchylać się do niesienia pomocy służbie zdrowia. Przypomniała, że Oborniki spłacają jeszcze karetkę, dofinansowały respirator i umorzyły szpitalowi podatki. Jednak działania, jej zdaniem, muszą być wspólne wszystkich gmin a już szczególnie powiatu, do którego podstawowych zadań należy opieka zdrowotna mieszkańców.

Podobne artykuły