Powiatowe rolnictwo

POWIAT OBORNICKI. Zakończenie okresu wegetacyjnego jest w rolnictwie najlepszą porą na podsumowanie minionego roku. Zbigniew Zając z Ośrodka Doradztwa Rolniczego przedstawił aktualną sytuację w rolnictwie. Wedle jego słów nie jest ona zła, choć wciąż jednak daleka od doskonałej. Spadek cen żywca, import tanich półtusz i zmniejszone spożycie mięsa napawają niepokojem hodowców. – Nie do końca potwierdziły się instrumenty wspólnej polityki rolnej, nie zniwelowały do końca różnic kursów euro do złotego. Rolnicy radzą sobie jednak dobrze i już po pierwszym roku widać, że zawojowali rynki Unii Europejskiej. Z. Zając przypomniał, że w 2004 roku saldo wyniosło 750 mln dolarów na korzyść Polski, choć niekorzystny kurs nieco to załamał. Opłaca się produkcja mleka i rolnicy wiele w nią inwestują.

Członkostwo w Unii, jego zdaniem, pomogło polskiemu rolnictwu. Choć niektórym powiodło się gorzej, generalnie rolnicy zdecydowanie zyskali. Trwa pomoc dla gospodarstw niskotowarowych. Tego rodzaju gospodarstwa mogą liczyć na 5 000 złotych specjalnej pomocy by przetrwać na nie łatwym rynku.

Ponad 30 wniosków wpłynęło na realizację programów rolno-środowiskowych. Doradcy sporządzili ponad 200 wniosków na dopłaty bezpośrednie. Te cyfry równie napawają optymizmem. Zainteresowanie środkami pomocowymi było bardzo duże. Wykorzystano większość programów a pozostały praktycznie już tylko programy, dotyczące zalesień i rent. Jest nadal kilkanaście linii kredytowych oprocentowanych od 1,2 % kredytowych a nowe technologie są kredyty oprocentowane tylko na 1%. Nie ma tam też ograniczeń wiekowych. Oby tak najdłużej ta sytuacja potrwała, powiedział pan Zając, przypominając, że na takich warunkach nie ma już kredytów w całej Unii.

Na polską wieś trafiło już 7,2 mld euro, choć radny Dykcik nie doszukał się ich u, jak to rzekł, tak „światłych” rolników jak E. Mielke czy Kazimierz Zieliński.

Ten ostatni ostrzegł, że liczenie w miliardach zaciemnia obraz. Przypomniał i droższym paliwie niż np. we Francji. Dlatego dopłaty idą na dokładanie do paliwa. Jego też zdaniem – wieś nadal odstaje od miast. Radny Roman Białachowski nie miał pretensji do ODR-u to, że kilku rolników skorzystało na wnioskach unijnych. Narzekał raczej na trudności w wypełnianiu dokumentów przez rolników – wnioskodawców. Do rozmowy o rolnictwie włączył się E. Mielke, przypominając, że są tereny w jego gminie idealne na zalesienie, ale nie robi się w tym kierunku nic, bo nie ma studium zagospodarowania.

Pomimo kilku głosów w dość krytycznym tonie, ogólna dyskusja jak i ocena Z. Zająca zdają się potwierdzać zdecydowaną poprawę sytuacji w rolnictwie.

Podobne artykuły