Cienkim głosem

ROGOŹNO. Pewien mieszkaniec Rogoźna wypiwszy już co nieco, zapragnął nieco więcej. Siadł na motocykl i pojechał na zakupy. Gdy już nabył butelkę, włożył ją sobie za pasek od spodni, znów wsiadł na motor i pojechał.

W pewnej chwili nie zauważył wystarczająco wcześnie świateł hamującego przed nim samochodu i z całym impetem wpadł na niego.

Szkło stłuczonej butelki zsunęło się w głąb spodni, przecięło mu mosznę, z której wypadły jądra.

O tym jak bolesnym było to doświadczeniem, wiedzieć może jedynie męska część czytelników. Ranny motocyklista wył z bólu głośniej niż syrena wezwanej karetki pogotowia. Pominiemy też w tym miejscu opis poszukiwania zaginionych organów nieszczęsnego motocyklisty.

Nie mamy tu zamiaru epatować czytelników drastycznym opisem, lecz raczej uświadomić, jak niewiele czasem brakuje do prawdziwego nieszczęścia. Zanim zrobi się coś głupiego, warto choć przez sekundę zastanowić się nad ewentualnymi skutkami, by nie beczeć cienkim głosem.

Podobne artykuły