Hamowanie na ścieżce rowerowej

OBORNIKI. 22 września to nie tylko koniec lata, ale i tradycyjny dzień bez samochodu. Ile osób w ten dzień zrezygnowało z czterech kółek, tego nie wiemy. Wiadomo jednak, że człowiek jest stworzeniem mobilnym i musi się jakoś przemieszczać.

Zdrową (i tanią) alternatywą dla samochodu byłby rower, ale trudno i niebezpiecznie jest się nim przemieszczać w tłumie aut. Nawet szef obornickiej policji miewał czasem problem z wyborem – jechać bezpiecznie chodnikiem, łamiąc przy tym prawo drogowe, czy niebezpiecznie jezdnią, ryzykując dla odmiany złamanie karku w razie wypadku. Problem rozwiązałyby ścieżki rowerowe, ale jest ich żałośnie mało.

Tak dotarliśmy do sedna, którym jest bolesne tworzenie kolejnej ścieżki dla rowerów. Miałaby ona łączyć Oborniki z Kwanówkiem i co za tym idzie z Rożnowem, ale jakoś nie może powstać, pomimo szczerych chęci, deklaracji i zobowiązań.

Radny powiatu Przemysław Gronostaj obiecał ją załatwić, wicestarosta obiecał go poprzeć w staraniach, a kilka osób dobrej woli zadeklarowało wsparcie. Gmina Oborniki od ręki przekazała potrzebny teren, a i władze województwa spisały się doskonale podając pomocną dłoń. Niestety, ścieżka utknęła w Powiatowym Urzędzie Hamulcowym czyli jak je oficjalnie zwą, w Starostwie Powiatowym. Szczytem powiatowego hamowania było bodaj to, że pomimo skompletowania już wreszcie wszelkich dokumentów, nie bardzo miał je kto wysłać.

Ścieżki rowerowej jak nie było, tak nie ma. Działające na zaciągniętym hamulcu starostwo nie widzi potrzeby nawet najmniejszego przyspieszenia, jakby urzędnicy nie wiedzieli o nadejściu jesieni. Ścieżka rowerowa miała być czynna przed nadejściem lata, takie przynajmniej deklaracje można było usłyszeć, nikt jednak nie powiedział którego roku.

Podobne artykuły