Wrogi napisy, zaklejanie plakatów i palenie banerów

POWIAT OBORNICKI. Podczas gdy zastanawialiśmy się, jaka jest ta kampania wyborcza w naszym powiecie, inni pytali – jaka kampania? Trzeba przyznać, że najintensywniej promował się Jacek Kościjański a całkiem nieźle Przemysław Gronostaj. Obaj byli widoczni i obaj wzięli sprawy kampanii w swoje ręce. Byli wszędzie tam, gdzie mogli spotkać najwięcej potencjalnych wyborców. Bardzo częstym gościem powiatu obornickiego był też ostatnio Stanisław Stec. Choć nie on sam organizował swe spotkania, to jednak pojawiał się wszędzie tam, gdzie warto się było pojawić i spotkać z elektoratem.

Gdzie i z kim spotykali się pozostali kandydaci, tego nie wiemy a tym bardziej nie wiedział o tym sam elektorat. Przy okazji można było zauważyć, że ma on swoje sympatie i antypatie. Te można było obserwować śledząc los banerów i plakatów.

Baner Jacka Kościjańskiego zyskał nieprzychylność, której powodem mogły być liczne pozwy, jakie złożyli w Sądzie Pracy pracownicy szpitala, którego kandydat był jeszcze niedawno dyrektorem. Z jeszcze ostrzejszą reakcją spotkał się baner kandydata na senatora Henryka Stokłosy. Ledwo go rozpostarto nad rynkiem a już znikł. Nocą z czwartku na piątek nieznani sprawcy baner spalili. Gniew licznych przeciwników pana senatora dosięgnął i naszą gazetę. Otrzymaliśmy list z dezaprobatę emisji reklam wyborczych Henryka Stokłosy a potem odpowiadaliśmy na telefony tłumacząc, że nie identyfikujemy się z postaciami kandydatów. Jeżeli wykupią miejsce na naszych łamach, to mogą na tym miejscu wyrazić wszystko to, na co mają ochotę.

Nie obyło się też bez skarg kandydatów na kandydatów. Samoobrona skarżyła się na Ligę Polskich Rodzin za to, że plakaciarze Huberta Donata zaklejają im Przemysława Gronostaja.

Aura najwyraźniej pomagała kandydatom, gdyż mogli uczestniczyć w spotkaniach plenerowych. Jedni przychodzili na gotowe, inni je inicjowali sami, ścigając się z elektoratem konno, żaglówką i na rowerze. Niemal wszyscy kandydaci mieli nadzieję na mniejszy lub większy sukces. Większym byłoby uzyskanie mandatu a mniejszym zaistnienie na terenie regionu. Podczas całej kampanii tylko jeden kandydat całkowicie stracił wiarę w zwycięstwo, proponując pewnej firmie reklamowej, aby z przyznanej mu na ten cel kwoty 6 000 wydrukowała mu trochę plakatów, a resztą gotówki podzieliła się z kandydatem, który i tak nie wierzył w swoje szanse.

W wielu środowiskach dyskutowano na temat szans wyborczych kandydatów. Pojawiły się nawet terenowe rankingi. Zamówiony przez senatora Stokłosę dawał mu pewne zwycięstwo a wygranymi partiami miały być PO i Samoobrona.

Podobne artykuły