Śpioch na dachu

OBORNIKI. Od co najmniej dwóch tygodni można śledzić wzmożoną obecność policji na obornickich drogach. Funkcjonariusze mierzą prędkość, baczą czy nie jest łamany zakaz wyprzedzania na ciągłej linii oraz czy wszyscy mają zapięte pasy.

Jedno czego policjanci na pewno nie czynią, to budzenie jadących kierowców. Miały temu służyć specjalne pasy dudniące. Przez ponad rok funkcjonowały na ulicy Obornickiej przed skrzyżowaniem z Sanatoryjną. Przebudowa tego skrzyżowania spowodowała likwidację pasów a na skutki tegoż nie trzeba było długo czekać.

Jadący od strony Piły Volkswagenem Polo mieszkaniec Opolszczyzny przysnął sobie i zjechał a pobocze, dokładnie w miejscu, gdzie zaczyna się bariera zabezpieczająca, nad rowem, obok wspomnianego skrzyżowana. Przejechał około 30 metrów i jakimś cudem nie wpadł do głębokiego rowu, lecz przeleciał nad nim metodą na żółwia (z kołami w górze) na koniec spadł po drugiej stronie rowu na dach.

Okolicznych gapiów a także przybyłych na miejsce ratowników, wiele zdziwiło, że kierowca nie odniósł żadnych istotnych obrażeń. Ucierpiały tylko jego duma i samochód. Gapie i policjanci odetchnęli z ulgą, bo gdyby nie wpadł tam gdzie wpadł, to mknąłby dalej ku centrum miasta śpiąc w najlepsze, a skutki takiej jazdy łatwo przewidzieć. Wygląda na to, że rondo, jakie ma w tym miejscu powstać, będzie spełniało także rolę budzika, ratując oborniczan przed zmotoryzowanymi śpiochami.

Podobne artykuły