Bez spisku

POWIAT OBORNICKI. Pisząc swego czasu o planowanej budowie ronda na ulicy Staszica w Obornikach wspomnieliśmy o tym, że sprawa koniecznego dla rozpoczęcia budowy pozwolenia wodno prawnego utkwiła na biurku naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Ewy Durasiewicz. Z taką opinią nie zgodziła się pani Ewa, twierdząc, że to inwestor przetrzymał dokumentację i dopiero w ostatniej chwili zgłosił się do niej, gdy wojewoda naznaczył mu zaledwie tygodniowy termin uzyskania wspomnianego pozwolenia.

Naczelnik Durasiewicz twierdzi, że błyskawicznie wydała owe pozwolenie, aby nie wstrzymywać inwestycji – ale warunkowo, bowiem pełnej zgody nie mogła wydać tak od ręki. Jej zdaniem nie wystarczy w tym miejscu rów do odprowadzenia deszczówki, lecz musi powstać tam instalacja burzowa.

Podczas sesji Ewa Durasiewicz tłumaczyła zebranym o zagrożeniu dla miasta, jakiego dopatrzyła się w tym rejonie. Gdyby jechała tamtędy cysterna z trującym związkiem i gdyby się tam nagle przewróciła i gdyby trucizna wsiąkła w ziemię, to przeniknęła by do wód gruntowych a potem dostała się do Wełny i co najgorsze do ujęcia wody pitnej, to oborniczanie zostaliby odcięci od czystej wody, bądź zagrożeni zatruciem – długo wywodziła pani naczelnik. Pierwszy z osłupienia wyrwał się radny Dykcik pytając: przecież cysterny jeżdżą tamtędy od dawna. Dlaczego dotąd pani naczelnik się tym nie zainteresowała?

My we wspomnianym artykule napisaliśmy, że szczęśliwie po wielu naciskach udało się sprawę ruszyć z miejsca i to niemal w ostatniej chwili. Pani naczelnik uświadomiła nam, że winę za ową ostatnią chwilę ponosi inwestor a ona załatwiła sprawę bez nacisków. Przyznała, że wicestarosta nakłaniał ją, aby załatwiła to od ręki i ona to od ręki załatwiła. Ten fakt potwierdził Kazimierz Zieliński dodając, że on sam osobiście poprosił Ewę Durasiewicz, by sprawę załatwiła możliwie najszybciej i ona tak ją załatwiła.

Tyle o sprawie pozwolenia a w kwestii artykułu pani Ewa Durasiewicz była uprzejma zauważyć – nie wiem czemu i komu służył ten artykuł. Zasugerowała też – być może artykuły o mnie komuś służą i pisane są na czyjś zamówienie. Nasza redakcja zapewnia panią naczelnik, że niepotrzebnie sobie pochlebia, bo nie ma najmniejszego spisku przeciwko jej osobie. O fakcie załatwienia przez nią kolejnej sprawy od ręki natychmiast poinformujemy naszych Czytelników. Kto wienien, a kto nie, najmniej obchodzi oborniczan. Ważne, by inwestycja związana z obwodnicą jak najszybciej ruszyła, a nie wciąż tkwiła w biurokratycznym zamęcie. Na koniec: mamy nadzieję, że urzędnicy będą załtawiać sprawy Obornik bez specjalnych próśb o pilność.

Podobne artykuły