Od nagrody do niezgody

ROGOŹNO. Jeden procent funduszu plac w oświacie przeznaczony jest n nagrody nauczycielskie. Nagrodzonych typują burmistrz oraz dyrektorzy szkół. Problem leży właśnie w proporcji, w jakiej owe pieniądze są dzielone.

Jak stwierdziła w imieniu Związku Zawodowego nauczycieli Anna Polega nagrody burmistrza są zawsze przeznaczane dla dyrektorów szkół, a jedynie nagrody dyrektorów trafiają dla nauczycieli. Jest zdania, że trudno doszukać się sprawiedliwości, gdy do szerokiego grona nauczycieli trafić będzie zaledwie 20% nagród. Trudno też doszukać się sprawiedliwości, gdy niektórzy dyrektorzy nagradzają wybranego nauczyciela aż pięć lat z rzędu.

Jacek Glapiak uważa, że nagroda burmistrza jest dla nauczyciela lepszą bo podnosi jej prestiż. Zygmunt Wierzbicki jest zdania, że nagrody powinny być uzgadniane ze związkami zawodowymi. Nie godzi się na rozdawnictwo dla swoich, które trwało w tym kraju nazbyt długo i czas je ukrócić. Dyrektor Maria Cisowska ze szkoły w Parkowie stwierdziła na zgodę, że związki zawodowe są pomocne w typowaniu nauczycieli do nagrody.

Wobec braku konsensusu w tej sprawie, radny Kazimierz Lis zaproponował, aby odłożyć temat na koniec września. Prawdopodobnie nikt by wówczas nie dostał nagrody i byłoby nareszcie sprawiedliwie.

Nagroda burmistrza to są zawsze pieniądze nauczycieli, jedynie rozdzielane przez burmistrza – przypomniała Pani Danuta Karolak w imieniu związków zawodowych i zaapelowała o to, by choć 30% ogólnej puli dzielili dyrektorzy, bo wówczas pieniądze trafią do choćby sześciu nauczycieli więcej, a nie spowoduje to krachu finansowego.

Dysputa na ten temat trwała wiele godzin. Wszyscy byli stanowczo za ogólną sprawiedliwością a dyrektorzy szkól pilnowali, aby przy tym wyjść na swoje. Jednorazowa nagroda dla dyrektora może sięgnąć kwoty większej, niż dwa tysiące złotych, więc nie chodzi tu o bagatelę. Radni zastanawiali się, kto ile ma dzielić, a dyrektorzy we własnym kółku wypracowywali wersją dla siebie najkorzystniejszą. Na koniec obie grupy się połączyły i nastąpiło głosowanie.

Ustalono w końcu, że burmistrz będzie przydzielał 30% funduszy nagród a dyrektorzy 70%. Gdy proporcję ustalono, przyszła kolej na analizę regulaminu, według jakiego pieniądze będą dzielone. Można by o tym bardzo długo, ale dość powiedzieć, że gdy radni dostali w swe ręce regulamin 9-punktowy, już z po niedługim czasie punktów było 16.

Wielogodzinną młóckę usprawiedliwia jedynie to, że przecież wszyscy działali w imię sprawiedliwości.

Podobne artykuły