Bohaterzy minionego ćwierćwiecza

OBORNIKI. Już 25 lat minęło od społecznego zrywu, który jak nigdy wcześniej w historii naszego kraju połączył miliony ludzi chcących razem i solidarnie przeciwstawić się ówczesnej władzy i żądać poszanowania praw pracowniczych, obywatelskich i ludzkich. Jednym z tych, którzy w obronie tych praw stanieli na samym początku tego zrywu był Błażej Stasiak.

Związał się on z Solidarnością dokładnie 25 lat temu. Był wówczas pracownikiem Zakładów Mięsnych. Do powołanej Komisji Zakładowej dołączali inni, aż do związku zawodowego przystąpiła większość załogi ówczesnych Zakładów Mięsnych. Nie inaczej było wówczas w większości innych zakładów w mieście.

Na terenie Obornik było 38 Komisji Zakładowych, które połączyły się w Terenową Komisję Koordynacyjną NSZZ Solidarność. O Ile Komisje Zakładowe załatwiały sprawy bieżące, związane z problemami swych zakładów pracy, o tyle Komisja Terenowa angażowała się w sprawy dotyczące całej społeczności.

Jedną z takich spraw był wówczas brak przedszkoli. Pracujące matki miały ogromny problem ze zdobyciem miejsca dla swych dzieci a wolne miejsca były najczęściej załatwiane po uważaniu ówczesnych decydentów. Członkowie Solidarności zaczęli rozglądać się za budynkiem mogącym pomieścić kilkadziesiąt maluchów. Takim budynkiem mogła być siedziba znienawidzonej wtedy przez społeczeństwo do cna Milicji Obywatelskiej. Tu warto wspomnieć, że pod koniec sierpnia remontowano komendę a milicjanci zostali na ten czas przeniesieni do budynku przy ulicy Sądowej. W obawie o utratę budynku przy Piłsudskiego, tempo remontu potrojono i ekipy pracowały nawet nocami.

Na przedszkole mógł się nadawać również gmach Komitetu PZPR, zwany popularnie białym domkiem. Sekretarz Stefan Żurawski przekonywał członków komisji, aby mu nie zabierali komitetu na cele społeczne, obiecując im za to liczne ustępstwa. Inną taktykę przyjęła Stefania Krzyżaniak, która prędko zastąpiła Żurawskiego. Postanowiła udowodnić, że gmach się po prostu na przedszkole nie nadaje. Na jej polecenie sekretarz Krzysztof Przybylski musiał skakać z biurka na podłogę, aby dowieźć tezy, że stropy są słabe. Członków Komisji Terenowej towarzysz Krzyżaniak zapewniła, że władze błyskawicznie wybudują nowe przedszkole i rzeczywiście wybudowały stojącą do dziś dnia Piątkę.

Inną sprawą załatwianą wówczas przez Komisję Terenową była szkoła. Bardzo jej Obornikom brakowało, a wszystkie dzieci uczyły się na dwie zmiany. W tej sytuacji wystąpiono o budynek szkoły będącej własnością Metalplastu. Dyrektor tej firmy zgodził się gmach przekazać i mimo oporu ówczesnego dyrektora szkoły pana Kłosowicza, szkołę przekazano obornickiej oświacie i służy jej ona również do dnia dzisiejszego jako Szkoła Podstawowa nr 3.

Innego gatunku sprawy załatwiała Komisja Zakładowa, której przewodniczył Błażej Stasiak. Jak dziś wspomina, dążył zawsze do konsensusu wiedząc, że strajk w Zakładach Mięsnych, wobec ogromnych braków żywności, pogłębiłby katastrofę.

Aż doszło do pamiętnego dnia 13 grudnia i ogłoszenia stanu wojennego. Związek zawodowy został formalnie zdelegalizowany, ale nie dla działaczy takich jak Błażej Stasiak, Juliusz Kubiak czy Zbigniew Piasecki.

Ci dwaj ostatni zostali 13 grudnia internowani. B. Stasiaka nie internowano celowo, aby zasiać w szeregach związku nieufność.

W czasie stanu wojennego związek nadal działał. Zbierano składki, w tajemnicy przed władzami kontaktowano się ze sobą i strukturami podziemia.

By się dowiedzieć, co postanowiono w zarządzie regionu, oborniczanie jechali pociągiem w trójkę, ale w oddzielnych przedziałach, niemniej mając się zawsze na oku. Stasiak utrzymywał ciągłą łączność z centralą, przekazywał informacje z terenu, kolportował gazety i publikacje. Trzeba było cały czas zachowywać pełną konspirację.

Na bazie kościoła św Józefa, dzięki współpracy z księdzem Andrzejem Kościańskim, powstał Klub Inteligencji Katolickiej (KIK). Na spotkania przyjeżdżali tacy działacze, jak Marek Jurek, Jan Siła-Nowicki, prof. Ganowicz, prof. Janusz Ziółkowski czy Przemysław Fenrych. Bywał też pan Hasimoto – Japończyk mieszkający w Polsce, działacz na rzecz demokracji, prof. Wojciech Łączkowki i dominikanin Jan Góra oraz wielu innych.

By być lepiej przygotowanym merytorycznie, Błażej Stasiak ukończył Studium Wyższej Społecznej Katechezy Pracujących i to z wynikiem celującym, co potwierdził w jego indeksie swym podpisem metropolita poznański abp Jerzy Stroba.

W 1981 roku pan Błażej był delegatem na I Krajowy Zjazd NSZZ w Gdańsku. Zachował na pamiątkę dwa mandaty, bo UB podrobiła wówczas mandaty delegatów, aby wstawić tam swoich ludzi, ale organizatorzy zorientowali się w tym i wystawili nowe mandaty, by łatwiej zidentyfikować swoich członków. Spędzając czas w Gdańsku sąsiadował z księdzem prof. Józefem Tischnerem, z którym wiele godzin strawił na wspólnych dysputach.

Prawdopodobnie skutkiem miedzy innymi i tej dyskusji był plan zaproszenia do Polski Ojca Świętego Jana Pawła II. Tu warto wspomnieć, że na zaproszeniu które wysłano do Watykanu znalazł się również podpis Błażeja Stasiaka, a dla zachowania chronologii wydarzeń przypominamy, że papież przyjechał do Polski rok później.

Przez cały czas swej działalności związkowej pan Błażej był inwigilowany. W czasie stanu wojennego nie pozwalano mu wyjść z zakładu, aby mógł załatwić sobie przepustkę na wyjazd do matki. Bywał przesłuchiwany, gdy tylko na murach pojawił się jakiś napis antykomunistyczny.

On nie zaprzestawał. Załatwiał dary od Francuzów dla mieszkańców Obornik. Gdy goście znad Sekwany odwiedzili go w domu, natychmiast ktoś o tym doniósł i po chwili przybyła milicja, aby przeprowadzić rewizję. Auta z darami chciano zabrać do rewizji na komendę milicji, ale wśród Francuzów też był policjant i nie zgodził się na rewizję aut. Milicjanci odstąpili od rewizji dopiero wówczas, gdy Francuzi obdarowali ich alkoholem. Dzięki temu dary ocalały i zostały odwiezione do kościoła św Józefa.

Gdy zakończył się stan wojenny, związek działał dalej, choć nadal konspiracyjnie. Legalnie zaczął działać dopiero po okrągłym stole. Stasiak był nadal przewodniczącym Komisji Zakładowej Zakładów Mięsnych, ponownie wybrany przez załogę.

Po pierwszych wyborach samorządowych w III RP został Przewodniczącym Rady Miejskiej Obornik. Współpracując z ówczesnym burmistrzem Juliuszem Kubiakiem starał się dla miasta wiele zrobić. Jako pierwsi w Polsce przejęli szkoły, jako gmina otworzyli delegaturę administracji rządowej, co było ewenementem i dało podstawy tworzenia powiatu obornickiego. Wznowili działalność sądu (Roki Sądowe) i Rejonowego Urzędu Pracy – co też było ewenementem. Odbyły się pierwsze konkursy na dyrektorów w oświacie.

W tym czasie przygotowywano się do prywatyzacji Zakładów Mięsnych. Miały się one stać spółką Skarbu Państwa. Nie zgadzał się na to jedynie ich ówczesnych dyrektor Henryk Dykcik. Związki wystąpiły przeciw niemu, a że zaczął on szykanować związkowców, ci zażądali jego odejścia. Odwołany przez wojewodę dyrektor Dykcik, zamknął się wtedy w swym gabinecie i okupował go przez kilka dni, co i tak nie zmieniło jego sytuacji. Stasiak przewodniczył związkowi z Zakładach Mięsnych aż do dnia ich rozwiązania.

Po zakończeniu procesu likwidacji zakładu był członkiem Zarządu Regionu, a ze względu na to, że nie było już związku któremu przewodniczył, zakończył działalność związkową. Nie znaczy to jednak, że o nim zapomniano.

28 czerwca w związku z 25 rocznicą powstania Solidarności uchwałą Zarządu Województwa Wielkopolskiego Błażej Stasiak został odznaczony Medalem Zasługi dla Województwa Wielkopolskiego. Z okazji rocznicy Komisja Krajowa zaprosiła go do Gdańska na uroczysty 18 zjazd Solidarności i związane z tym obchody w historycznej już hali Oliwii.

Podczas uroczystego koncertu siedział tam obok Jerzego Buzka, niegdyś prowadzącego pierwszy zjazd Solidarności. Choć Błażej Stasiak, był jedynym oborniczaninem, którego w ten honorowy sposób zaproszono do Gdańska, to warto wspomnieć, że od początku lat 80 razem z nim na terenie Obornik działali w Solidarności również inni wspaniali ludzie.

Warto przypomnieć ich nazwiska: Irena Netter, Barbara Bieganowska, Bożena Ruszkiewicz, Barbara Gierka, Hanna Lewandowska, Maria Borzymowska, Lucyna Michalik a także Piotr Runowski, Eugeniusz Kierstan, Jerzy Szymański, Alfons Baumgart, Maciej Kozłowski oraz nieżyjący już Zbigniew Piasecki, Juliusz Kubiak i wielu, wielu innych o których nie wolno zapomnieć.

Do Nich wszystkich chcieliśmy skierować serdeczne podziękowania za lata walki o wolną Polskę.

Podobne artykuły