Bez współpracy

POWIAT OBORNICKI. Jednym z głównych tematów minionej sesji Rady Powiatu Obornickiego była ocena współpracy pomiędzy gminami a powiatem. O ile burmistrz Janus i wójt Ryczywołu Jerzy Gacek umiarkowanie chwalili sobie tę współpracę, o tyle Anna Rydzewska nie znalazła powodów do pochwał.

W jej imieniu H. Łukaszewski odczytał list, w którym burmistrz Obornik mówi wprost, że nie ma współpracy pomiędzy powiatem a Obornikami. Wyliczywszy korzyści jakie mogłyby z takiej współpracy wypływać stwierdziła, że jest to niestety lista korzyści utraconych.

Do spraw źle ocenianych przez władze Obornik zaliczyła ciągnącą się już drugi rok sprawę jazu. Wśród nielicznych pozytywów znalazła – pomoc powiatu przy modernizacji oświetlenia drogi w Marszewcu oraz wspólną budowę drogi rowerowej z Obornik do Miłowód. Henryk Łukaszewski przypomniał zebranym, że w minionym okresie władze powiatu nie wybudowały i nie wyremontowały ani jednej drogi na terenie gminny Oborniki. Na liście źle ocenianych zadań wspólnych gminy i powiatu znalazła się też biblioteka powiatowa działająca w ramach biblioteki publicznej, do której Starostwo dokłada zaledwie 20 000 rocznie, co stawia je wśród najbardziej skąpych w całej Wielkopolsce. Przypomniał, że gmina jest bardziej szczodra, bowiem dokłada do zakupów służących ochronie zdrowia, takich jak wspólny zakup karetki czy respiratora. Na koniec swego listu Anna Rydzewska zauważyła, że na pewno jest możliwą lepsza współpraca i zadeklarowała chęć jej podjęcia.

Antoni Żuromski zauważył, że w tych gminach, gdzie nie ma siedziby powiatu, odbiór współpracy jest pozytywny. Jego zdaniem największa gmina czerpie korzyści z siedziby powiatu, bo tu są jego jednostki. Odnosząc się do złej oceny współpracy pomiędzy gminą a powiatem, uważa, że zanim jakikolwiek pomysł wejdzie do realizacji musi być sformułowany, omówiony, zaplanowany i przeanalizowany. Trzeba mieć na to czas. Tymczasem ilekroć powstaje potrzeba wspólnej inwestycji, władze Obornik chciałaby ją szybko realizować – oburzył się pan starosta.

Zgodził się z Anną Rydzewska, że nie ma inwestycji drogowych na terenie gminy Oborniki. Potwierdził maleńki udział powiatu w doświetleniu gminy a o ciągu rowerowo-pieszym powiedział: to problem, bo są długie procedury.

Oburzyła go zła ocena w sprawie jazu. Nazwał to kpiną, bowiem w jego mniemaniu powiat nie powinien pośredniczyć w sporze pomiędzy stronami konfliktu. Na koniec oświadczył, że nie jestem w stanie podejmować szybkich decyzji dotyczących inwestycji, by te decyzje nie były pochopne.

Radny Roman Białachowski zauważył, że potrzebna jest lista wspólnych przedsięwzięć gmin i powiatów. Co do jazu był zdania, że gdy przepisy nie ułatwiają załatwienia sprawy, to przydaje się dobra wola ze strony tego, który ją załatwia. Interes społeczny winien być tu ponad podziałami politycznymi czy innymi. Namawiał do daleko idącej współpracy. Na koniec powiedział: nie dziwię się krytycznej ocenie pani Anny Rydzewskiej bowiem postrzegam ją jako osobę bardzo wymagającą i to tak od siebie, jak i od innych.

Trudno powiedzieć, czy jedna dyskusja może poprawić współpracę pomiędzy powiatem a gminą Oborniki. Jedno jest pewne – dyskutować trzeba, bo brak współpracy nie jest prywatnym widzimisię władz, lecz ich obowiązkiem.

Podobne artykuły