Święto plonów, polityka i rozrywka

POWIAT OBORNICKI. Po wielu latach przerwy znów zorganizowane zostały dożynki powiatowe. Miejscem uroczystości święta plonów był w minioną sobotę ośrodek rekreacyjno – wypoczynkowy „Za Jeziorem” w podrogozińskich Owczych Głowach. Tu warto zauważyć, że organizatorzy i gospodarze dożynek spisali się na medal a impreza była godna powiatu i doskonale przygotowana. Nie obyło się jednak bez kilku nieco niesmacznych incydentów, a ich sprawcami stały się osoby, na które organizatorzy nie mieli najmniejszego wpływu. Uroczystość zaczęła msza polowa dziękczynna za zbiory.

Msza była o tyle oryginalna, że koncelebrujący ją duszpasterz okrasił ją bardziej mocną dawką polityki. Po mszy gospodarz dożynek burmistrz B. Janus serdecznie powitał zaproszonych gości, a były to osoby reprezentujące całą scenę polityczną od lewej ku prawej stronie i z powrotem. Prócz posłów Stanisławów Steca i Kalemby do Rogoźna przybyła posłanka Renata Beger, marszałek Stefan Mikołajczak i wiele nie mniej dostojnych osób. Na dożynki dotarli również – burmistrz zaprzyjaźnionego Wustrow w Saksonii oraz mer litewskiego Mariampola, z którym zaledwie dzień wcześniej władze Rogoźna podpisały porozumienie o współpracy.

Najważniejszymi tego dnia osobami byli jednak starostowie święta plonów, rolnicy Grażyna Karaś i sołtys Budziszewka Zbigniew Nowak. Pani Grażyna wraz z rodziną gospodaruje na 120 hektarach położonych w Pruścach specjalizując się w produkcji zbóż i trzody chlewnej. Zbigniew Nowak prócz zbóż produkuje buraki cukrowe, a do tego jest radnym Sejmiku Wielkopolskiego wybranym tam przez ponad 9 000 osób. Nim starostowie mogli przekazać swym gościom bochenek chleba wypieczony z tegorocznego zboża, członkowie chóru „Echo” wspomagani przez dzieci z zespołu „Iskierka” zainscenizowali obrzęd żniw, młócki aż w końcu wypiek chleba.

Nie można było nie zauważyć, iż inscenizacja była doskonale zaprojektowana i nie mniej doskonale wykonana. Miała dobre tempo, interesującą choreografię i nadzwyczaj wyraziste rekwizyty. Choć nie jesteśmy pewni autora narracji, widać w tym było rękę pani Kazimiery Kościółek. Wypieczony bochenek chleba trafił do rąk starosty obornickiego i burmistrza Rogoźna a ci obiecali go sprawiedliwie podzielić. Po ceremonii obrzędowej zaczęła się cześć medialna, czyli nastąpiła długa seria przemówień.

Zaczął ją ojciec Powiatu Obornickiego Antoni Żuromski. Powitał rolników nazywając ich nie wiedząc czemu – elementem dożynek. Potem podziękował wspomnianym elementom za trud i wysiłek, pomimo trudnych warunków pogodowych i ogólnej globalizacji. Następnie długo i z rozrzewnieniem wspominał swą pomoc domową o imieniu Michalinka, która nauczyła go szacunku do chleba, bo była kobietą doświadczoną, a na koniec namawiał rolników do dbałości o tradycję przypominając im o 25 rocznicy powrotu demokracji. Jego miejsce przy mikrofonie zajął Stanisław Stec gratulując powrotu obchodów dożynek powiatowych na tę ziemię i dziękując za trud, życzył rolnikom dobrych zbiorów. Kolejny mówca marszałek Stefan Mikołajczak był tym, który zaczął kampanię wyborczą korzystając z mikrofonu i licznie zgromionej widowni. Przypomniał swe zasługi przy wznowieniu budowy dawnego dpsu i remoncie drogi do Wągrowca, by jak stwierdził, rogoźnienie mogli i w tę część Wielkopolski jeździć równie dobrze jak do Obornik i Poznania. Następnie odznaczył medalem dla rolnictwa najlepszych gospodarzy z wszystkich gmin powiatu Henryka Karasia, Janusza Nowickiego i Leszka Szudrowicza (jeden z nich się nie stawił).

Kolejnymi gośćmi na scenie byli Renata Beger i Stanisław Kalemba. Oboje złożyli rolnikom serdeczne życzenia a następnie przeszli do dość nachalnej agitacji wyborczej namawiając wszystkich do popierania swoich partii. Wywołane tym zniechęcenie widowni ustąpiło dopiero wtedy, gdy ich miejsce na scenie zajął burmistrz Wustrow. Werner Steinke zwierzył się, iż dla niego największym przeżyciem ubiegłej soboty było to, że jako protestant wziął udział w katolickiej mszy. Jak zapewnił ustami tłumacza, niczego nie zrozumiał, ale atmosfera była świetna. Na koniec wręczył burmistrzowi Janusowi fotografię swego miasta z lotu ptaka.

Następny gość na scenie wręczył mu bochenek chleba przywieziony aż z odległego Mariampola. Mer tego litewskiego regionu Wydmantas Braziz przekazał pozdrowienia od tamtejszej 70-tysięcznej społeczności a następnie zaproponował występ przybyłego wraz z nim zespołu folklorystycznego. Młodzi Litwini z kapeli „Suduwa” oraz zespołu „Tripas” zaśpiewali i zatańczyli.

Kolorowi i żywiołowi zachwycili zgromadzonych bogactwem swej kultury. Dość powiedzieć, że ich wspaniały popis tak dalece porwał widownię, że wiele osób chętnie przyłączyło się do wspólnego tańca. By dokończyć opis tego co działo się na scenie, nie można pominąć równie dobrego występu Rogozińskiej Orkiestry Dętej i zespołu Pa Marsze, a na koniec długo oczekiwanej, choć nieco spóźnionej gwiazdy Haliny Frąckowiak. Ci co na nią cierpliwie czekali, zostali nagrodzeni wiązanką starych ale niewątpliwie ciągle jarych przebojów tej niegdyś bardzo popularnej piosenkarki. „Bądź gotowy dziś do drogi”, „Papierowy Księżyc” czy „Dancing Queen” wciąż są dla jej pokolenia piosenkami wartymi pamięci.

W czasie gdy jedni słuchali i podziwiali występy na scenie inni zwiedzali jarmark farmerski. Jego pomysłodawcą był wicestarosta Kazimierz Zieliński a rzecz cała wypadła bardzo dobrze. Wśród prezentujących regionalne wyroby nie zabrakło rogozińskich pszczelarzy, wyrobów mlecznych, warzyw, owoców i kwiatów. Doskonałe soki „Domu Dembowskich” miały jak zwykle wielkie powodzenie. Wśród ich smakoszy dostrzegliśmy między innymi marszałka Wielkopolski. Agroturystykę reprezentowali państwo Białachowscy, a wśród prezentowanych na jarmarku wyrobów nie zabrakło nawet ryb. Jeżeli dożynki i święto wsi, to nie mogło się obyć bez koni. Tuzin tych szlachetnych zwierząt ze stajni pana Andrzeja Szuberskiego dosiadanych przez dzieci mniejsze i większe pracował tego dnia najwięcej. Cierpliwe i dostojne a zarazem rącze i chętne do biegu, ciągnęły brykę lub chodziły pod siodłem. Gdy nadeszła wieczorna pora dla VIP -ów przygotowano przyjęcie, a dla reszty zabawę na świeżym powietrzu w Rogoźnie przy Nowej.

Powiatowe dożynki należy wpisać na listę imprez tych bardziej udanych. Były okazją do wielu spotkań. Pomogły nawiązać nowe kontakty, odnowić starsze, zaprezentować miejscowe specjały i dać rolnikom powód do dumy z ich ciężkiej i ważnej pracy. Nie wszyscy przybyli nad brzeg rogozińskiego jeziora, dlatego nasza relacja jest tak szczegółowa w opisie dożynek, by ci, którzy pozostali w domach również mogli poczuć klimat święta plonów, wznowionego w ramach naszego powiatu po wieloletniej i niczym nie uzasadnionej przerwie.

Podobne artykuły