22 lipca

POWIAT OBORNICKI. Zbliżająca się data 22 lipca u wielu naszych czytelników, w wieku powiedzmy średnim, wywołuje wspomnienia minionych lat PRL-u. U tych którzy do nich tęsknią, jest to najczęściej wyrwana z całości tęsknota za pojedynczymi fragmentami i to tylko tymi mile się kojarzącymi. Tak przynajmniej widzą to socjologowie. Wśród letnich wspomnień są darmowe wczasy. Nie dostawał ich każdy i nie zawsze wtedy, kiedy chciał, ale przecież były. Darmowy był również dojazd do wczasowisk zakładowym autobusem lub pociągiem fundowanym przez związki zawodowe. Jeżeli nawet wczasowa stołówka serwowała trudne do przełknięcia specjały, wyposażenie domków, czy pokoi było nader skromne a personel miał nas w nosie, to przecież słońce świeciło tam tak jak dzisiaj i tak samo szumiało morze.

22 lipca był dniem wolnym od pracy a któż takich dni nie cenił, zwłaszcza jeżeli zbiegł się on z niedzielą ( nie było kiedyś wolnych sobót) Dawał wówczas namiastkę prawdziwego weekendu. 22 lipiec kojarzył się również z oddawaniem do użytku i to nie rzadko przed terminem, różnych inwestycji jak mosty, drogi czy szczególnie niecierpliwie oczekiwane bloki mieszkalne. Inna rzecz, że obiekty te już 23 lipca oddawano do remontu, ale wobec ogólnej bylejakości nikomu to nie przeszkadzało. Jeżeli ktoś czekał 15 lat na mieszkanie to zacinające się drzwi czy brak wody nie mącił mu szczęścia po odbierze kluczy. Te również często wydawano przed 22 lipca. W to najważniejsze w PRL-u święto był lepszy niż zazwyczaj program telewizyjny a w okresie kartkowym można było liczyć na extra kartki na kawę czy papierosy z możliwością wymiany na słodycze, cukier lub alkohol.

Na 22 lipca z utęsknieniem czekali więźniowie. Co pewien czas właśnie z okazji 22 lipca władza fundowała im amnestię. Ci na wolności mieli także powody do radości. Ruszały karuzele, grały orkiestry dęte a w wielu miejscach odbywały się festyny. Święto przebrzmiało jak PRL. Jeśli ktoś sobie jeszcze o nim przypomni, to wzdycha z tęsknotą, ale nie za PRL- owskimi realiami, lecz od wspomnień, gdy byliśmy znacznie przecież młodsi.

Podobne artykuły