Tragiczna sytuacja szpitala

KOWANÓWKO. Michał Manicki – nowy dyrektor Szpitala Rehabilitacyjno – Kardiologicznego w Kowanówku oświadczył podczas sesji Rady Powiatu: sytuacja szpitala jest zła a można nawet powiedzieć, że dramatyczna.

Jego placówka ma już nadwykonanie kontraktów na milion złotych. Infrastruktura placówki jest bardzo zła, bo szpital jest stary a do tego przez wiele, wiele lat nie był remontowany i na przykład jeden z oddziałów winien być zamknięty. Konieczna jest kosztowna wymiana poszycia dachów. Drogie jest też źródło ogrzewania. Jest to potężny koszt, więc będzie się starał przejść na gaz i w tej sprawie wysłał już nawet stosowne pismo.

W minionym roku przy kontrakcie wartym10 mln szpital wypracował aż ponad 3 mln strat. Z restrukturyzacji może dostać 1,3 mln złotych, ale musi wydać około 600 tys na uregulowanie zadłużenia wobec podmiotów fizyczno prawnych.

Ogromnym obciążeniem szpitala jest angiograf. Zadłużenie na dziś to prawie 8 mln złotych. Comiesięczny bilans szpitala jest ujemny a sytuacja finansowa tragiczna. Lecznica jest jedyną, która ma u siebie wszystkie służby obsługi. Konieczny jest outsourcing i znaczne odchudzenie administracji, która stanowi dziś 10% załogi. Będzie wiele osób musiało odejść. Inna sprawa, że nie wszyscy chcą pracować. Z dalszej wypowiedzi dyrektora wynika, że usługi pralnicze wygrała pewna firma, do której pracownicy pralni z Kowanówka nie chcą dojeżdżać. Od zaraz chce on wprowadzić kilka zabiegów oszczędnościowych, ma też zamiar uszczelnić parę miejsc, gdzie uciekają pieniądze, co jego zdaniem, trochę poprawi sytuację. Jak zapewnił zgromadzonych nie straszył pracowników zwolnieniami a załoga sama zgodziła się na obniżenie dochodów i obiecała czekać na pieniądze oraz zgadzać się na zwolnienia.

Radnego Adama Olejnika ucieszyło to, że szpital w Obornikach ma taki sam kontrakt i podobne zatrudnienie, ale straty generuje co najmniej pięć razy mniejsze, co daje mu nadzieję na przetrwanie. Dyrektor Michał Manicki ostrzegł, że postara się nie robić nadróbek i zredukuje niektóre przyjęcia do szpitala. Brak płynności finansowej rekompensuje mu ustawa chroniąca go przed komorniczymi zajęciami a ponadto stara się dogadać z wierzycielami. Większość godzi się czekać a tylko jeden grozi sądami i komornikiem. Chce też namawiać marszałka, aby ten płacił raty za angiograf zamiast szpitala. Ile uda się nowemu dyrektorowi zrealizować planów, zobaczymy. Jedno jest pewne, przyszłość tej placówki leży w jego rękach, a on przynajmniej nie owija rzeczywistości w bawełnę.

Podobne artykuły