Osierocony szpital

OBORNIKI. Jacek Kościjański objął stanowisko dyrektora szpitala powiatowego w Obornikach 1 marca 2001 roku. 15 czerwca roku bieżącego zrezygnował zeń i to w trybie natychmiastowym.

Jego decyzja wszystkich zaskoczyła a u starosty obornickiego wywołała, oględnie mówiąc, stan ogromnego wzburzenia. Zwołano na ten dzień posiedzenie Zarządu Powiatu. Po długich dyskusjach wypowiedzenie dyrektora zostało przyjęte.

Jacek Kościjański zapytany o powód tak nagłej decyzji wyjaśnił, iż u jej podłoża legły głównie sprawy natury osobistej a po chwili dodał, na które wielki wpływ wywarła praca: musiałem dokonać życiowego wyboru. Były też powody wynikające z pracy. Zapytany o tryb zwolnienia, odparł: był to jedynie racjonalny tryb, bo nie ma okresu zawieszenia. Uważa, że w ten sposób nie związał rąk temu, który jego dymisję przyjmował.

Nie ma ludzi niezastąpionych – powiedział były dyrektor i na swe miejsce zarekomendował swego dotychczasowego zastępcę. Jego zdaniem jest to w tej chwili idealny kandydat na szefa szpitala. Ma duże doświadczenie organizacyjne, zna szpital od podszewki i mechanizmy, jakimi się rządzi. Zna też problemy personalne. Tu przypomniał, że to właśnie Franciszek Filipiak cztery lata temu uśmierzył strajk pielęgniarek. Na jego zastępcę do spraw medycznych Kościjański namaścił ordynatora oddziału dziecięcego Danutę Popielas. Uważa, iż dla dobra szpitala nie powinno się w najbliższym czasie niczego w tym układzie zmieniać, bowiem zburzyłoby to normalną pracę. Pacjenci nie odczują tego, że nastąpiła zmiana.

Indagowany przez nas przyznał się wreszcie, że było jednak coś, co przelało kroplę goryczy, lecz nie chcę tego nazwać wprost, bo byłoby to sprzeczne z jego naturą..

Oględnie mówiąc, było to moje osobiste odczucie ograniczonego zaufania ze strony Zarządu i Rady Powiatu – stwierdził były dyrektor.

Jako przykład podał kwestię wykorzystania sterylizatorni. Wiele razy to omawiałem, a moje wyjaśnienia najwyraźniej do wielu nie trafiały, aż straciłem cierpliwość. Brakowało też zrozumienia w sprawach podstawowych. Na ciągłe wyjaśnianie rzeczy prostych szkoda mi czasu, bo można go znacznie lepiej spożytkować, a rzeczy do zrobienia jest wiele. Trudno się współpracuje, jeżeli rzeczy oczywiste wymagają wielokrotnego tłumaczenia.

Zapytany wprost o głośny już konflikt pomiędzy nim a starostą Żuromskim, po chwili wahania odparł: nie ma konfliktu miedzy mami, niemniej istnieje miedzy nami poważna różnica zdań. Podstawą tej różnicy zdań jest spojrzenie na szpital jako na zakład. Dla mnie nie jest to fabryka gwoździ i nie da się w nim wszystkiego podporządkować ekonomii.

Przypomniał, że jego zadaniem jest świadczenie usług medycznych dla mieszkańców powiatu i nie tylko, i to zadanie jest wykonywane dobrze. Powiat obornicki jest ostatnim w Wielkopolsce, który wprowadził ograniczenia w przyjmowaniu pacjentów przez poradnie specjalistyczne. Plan inwestycyjny, jaki założył sobie dyrektor Kościjański jest w jego mniemaniu wykonany w 85% a pozostałe 15% może wykonać każdy. Szpital jest dobrze przygotowany do swych zadań a mógłby ich wykonać jeszcze raz tyle, gdyby wreszcie powstał wolny rynek usług medycznych.

Odchodząc nie ma obaw o restrukturyzację szpitala. Były dyrektor uważa, że pozostały w nim zespół doskonale sobie z tym poradzi. Na dokończenie tego procesu jest czas do końca sierpnia, więc nie powinno być z tym problemu – powiedział Jacek Kościjański dodając: moment mego odejścia nie jest przypadkowy.

Jacek Kościjański zauważył, że samorząd jest podzielony politycznie, a to nie sprzyja współpracy. Był czas, gdy ten podział nie przeszkadzał. Przykładem jest zakup karetki reanimacyjnej. Decyzje podejmowały cztery samorządy a każdy o innym zabarwieniu politycznym, a mimo to jednak się dogadały.

Na pytanie o dalsze plany odpowiedział, że dalej będzie uprawiał swój zawód lekarza. Ma nadzieję, że będzie pracował również w Obornikach.

Podsumowując minione cztery lata nie można pominąć faktu, że na początku tego okresu szpitalowi groziło zamknięcie. Teraz ma stałą liczbę pacjentów, którzy zdecydowanie będą wybierać tę właśnie placówkę. Potwierdzają to też liczby. Cztery lata temu w szpitalu dokonywano 600 zabiegów rocznie a obecnie wykonuje się ich już 1500. Zdaniem Jacka Kościjańskiego w ostatnich miesiącach szpital się bilansował, co świadczy o jego dobrej kondycji. Jeżeli powiat wreszcie wystąpi o środki unijne, to za półtora roku może był dokończona izba przyjęć i oiom.

Na koniec rozmowy były dyrektor szpitala powiatowego retrospektywnie przebiegł przez ostatnie cztery lata swej pracy i powiedział – jestem zmęczony.

Podobne artykuły