Gmina bez poszanowania cudzej własności

ROGOŹNO. Gdy burmistrz B.Janus sprzedawał w imieniu gminy działki przy ulicy Południowej, jedną z nich upatrzył sobie mieszkaniec Rogoźna. Działka miała kształt zbliżony do trójkąta i takie wymiary, że doskonale nadawała się pod planowane przez niego przedsięwzięcie. Nie była tania, niemniej przyszły inwestor chętnie wyłożył na nią ponad 40 tysięcy, a następnie udał się do notariusza, aby rzecz całą sfinalizować.

14 września 2004 roku przed notariuszem stanął również burmistrz, aby oświadczyć, że działka jest bez wad i planów co do służebności komunalnych oraz podpisać akt sprzedaży. Inwestor zakupił sprzęt i konieczne mu materiały, aby zrealizować swe zamiary. Wydał na to kolejne pieniądze, choć tym razem kilkakrotne większe.

Jakież było jego zaskoczenie, gdy otrzymał zaproszenie do sali przy ul. Boguniewskiej na spotkanie z burmistrzem Rogoźna, poświęcone realizacji budowy kanalizacji odcinającej dopływ ścieków do jeziora. Miał tam się dowiedzieć, że przez jego działkę przejdzie rura kanalizacyjna. Tknięty złym przeczuciem sprawdził i okazało się, że ekipa wykonawcy weszła na jego ziemię już tego samego dnia rano, a na dwie godziny przed spotkaniem rura została zakopana.

Inwestora poruszyło to do głębi. Trudno mu się zresztą dziwić. Zostało naruszone jego święte prawo własności. Ekipa wykonawcy bezprawnie weszła na jego grunt, nie mając na to zgody właściciela. Wartość i atrakcyjność działki została zdecydowanie obniżona poprzez wkopanie w nią rurociągu. Teraz po cztery metry z każdej strony jego przejścia inwestor nie może niczego budować, pomimo że miał inne plany, a bądź co bądź dotyczyły jego własnej ziemi. Zaproszenie go w celu przekazania szczegółów po zakopaniu rury inwestor poczytał sobie za ironię ze strony władzy, więc wysłał do burmistrza pismo informujące go, że będzie dochodził swych praw własności na drodze sądowej.

Burmistrz Janus gęsto się tłumaczył, na końcu proponując, że się stawi na przedmiotowej działce i tam inwestora przeprosi. Niewielki z tych przeprosin miąłbym pożytek – poinformował nas inwestor i wszczął procedury formalno-prawne, zmierzające do zadośćuczynienia jego krzywdzie.

Podsumowując to zdarzenie mamy podstawy sadzić, że B.Janus złamał prawo zatajając prawdę przed notariuszem a uczynił to w celu sprzedania inwestorowi działki obciążonej wadą. Później nie próbował rzeczy całej naprawić dopuszczając do bezprawnego wejścia gminnej inwestycji na cudzy grunt.

Teraz inwestor będzie się z gminą sądził a za wszystko zapłacą podatnicy. Na okaleczonej działce nie będzie mógł już zrealizować swej inwestycji i w związku z tym poniósł znaczną stratę. Takimi metodami działania burmistrz Janus nie zmniejszy bezrobocia a co najwyżej zatrzyma rozwój przedsiębiorczości.

Podobne artykuły