Rogoźno jest brudne i się wali?

ROGOŹNO. W ostatniej sesji Rady Miejskiej Rogoźna udział wzięli Rafał Nadolny i Jacek Piotrowski z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Ten ostatni długo mówił o potrzebie rozwagi przy planowaniu zamierzeń inwestycyjnych. Namawiał do dbałości o przestrzeń. Jego zdaniem, ważne jest utrzymanie linii zabudowy, dbałość o elewacje i wygląd dachów, czy budynków gospodarczych w głębi. Przestrzeń to nie tylko ładnie odmalowane kamienice i ładnie zadbane parki, ale wszelkie elementy pionowe, zieleń niska i wysoka oraz oświetlenie. Zauważył, przy okazji, że gmina leży na terenie turystycznie uśpionym. Na koniec przestrzegł: trzeba pamiętać w przedsięwzięciach gospodarczych o tym, że przestrzeń jest trójwymiarowa. Zastana przestrzeń jest godna szacunku i trzeba do niej podchodzić jak do pamiątek rodzinnych, które trzeba chronić.

Pan Rafał Nadolny zajmuje się konkretnymi budynkami i ich ochroną. Przypomniał radnym nową uchwałę z 2003 roku, która nakłada nowe obowiązki na gminy. Te muszą opiekować się nad zabytkami, zatrzymując procesy ich degradacji. Winny też starać się zwiększać wykorzystywanie ich walorów. Gmina musi utrzymywać kontakt z właścicielami zabytków. Gminy nie mogą pozostawać problemu ochrony zabytków jedynie na głowach ich właścicieli, bo one nie istnieją przecież w próżni. Gmina musi pomagać właścicielom, a sama ma możliwość korzystania z ich walorów, na przykład – wzmagając ruch turystyczny i czepiać zeń korzyści.

Innego zdania był radny Jerzy Stachowiak, który najpierw zapewnił, że z szacunkiem odnosi się do zabytków, ale ich ochrona stwarza kłopoty przy remontach. Rogożno jako zabytek, to jego zdaniem nieporozumienie, bo jak się wyraził: Rogoźno jest brudne, wali się i śmierdzi. Na koniec wyznał, że liczy na zapomogę od konserwatora zabytków.

Ryszard Dworzański przypomniał o placu Powstańców Wlkp 7, gdzie był pomysł ratowania zabytkowego budynku metodą gospodarczą. Na ten pomysł nie zgodził się konserwator zabytków i kamienica się zawaliła. Podobnie może być z innymi budynkami przestrzegł radny dodając – Ulicy Małej Poznańskiej nie można remontować, bo jest zabytkowa. Bardziej rzeczowym dyskutantem był obecny na sali Kazimierz Zieliński. Zainteresował konserwatorów kominami na szkole im H. Cegielskiego. Choć zabytkowe, to mogą się w każdym momencie zawalić. Czy można liczyć na współfinansowanie ich remontu? Przy okazji wspomniał, że powiat włoży w szkołę 700 tysięcy z przeznaczeniem na wymianą trzech pięter okien. Jeżeli nie będzie można wstawić okien podobnych do obecnych, lecz z plastiku, to owe 700 tysięcy z pewnością nie wystarczy. Jacek Glapiak nie zgodził się z przedmówcami z Rady widząc w Rogoźnie wielki kapitał dziedzictwa kulturowego. Jego zdaniem Rogoźno ma tradycję budowlaną i nie godzi się z pojęciem, że architektura przeszkadza w remontach. Mówi się o Rogoźnie, że jest szare i ponure. Przypomniał, że architektura to nie budowa, lecz sztuka. Bulwersuje go dowolność i samowola w elewacjach budynków w strefie zabytkowej. Po pieniądze można sięgnąć do funduszach Unii Europejskiej. Z funduszy na ochronę zabytków Polska wykorzystała tylko 4%, bo gminy nie maja programów rewitalizacji. Wypowiedź swą zakończył stwierdzeniem – człowiek jest tyle wart na ile szanuje spuściznę kultury.

Gminny plan chronienia architektury zrobił już Wągrowiec – wyjaśnił Jacek Piotrowski. Gdy będzie plan to jego wydział nie będzie się już wtrącał do samej realizacji tego. Jeżeli chcemy mieszkać ładnie to nie można przeciwtworzyć przestrzeni takiej, która nie nadaje się do podziwiania i pieniędzy się na tym nie zarobi.

Podobne artykuły