Amerykan – Bols

OBORNIKI. Oborniki niegdyś słynne z mebli i pysznej wątrobianki teraz słyną w Polsce z wódki. Unikom Bols opanował już blisko 12% krajowego rynku wódek. Obniżka akcyzy w 2002 roku spowodowała zmarginalizowanie szarej strefy i realny 39% wzrost sprzedaży alkoholu na głowę przeciętnego Polaka.

Prognozy są doskonałe. O ile dziś Polak spożywa wina, piwa i wódki – w przeliczeniu czysty spirytus – 7,9 litra, to już za pięć lat będzie spożywał o litr więcej, dobijając do europejskiej średniej, wynoszącej obecnie 9 litrów.

Nic więc dziwnego, że zainteresowanie polskim rynkiem wciąż rośnie. Obornickim Bolsem znanym z wódek Bols i Soplica zainteresował się już jakiś czas temu amerykański dystrybutor alkoholi Central European Distribution Corporation (CEDC). Ten największy w Europie dystrybutor alkoholi notowany na giełdzie nasdaq, zawarł alians z posiadającym udziały spółki Bols, francuskim producentem Remy Cointreau znanym z brendy Metaxa, koniaku Remy i likieru Cointreau.

Skutkiem porozumienia było wykupienie owych udziałów za kwotę 265 mln dolarów. W ten sposób kontrola nad Bolsem przeszła w ręce Amerykanów.

Dla firmy to dobrze, bowiem potężny zastrzyk dewiz bardzo się jej przydał. Zyskał też kupujący doprowadzając do koncentracji branży. Dzięki niej 85% rynku alkoholi kontroluje ośmiu dystrybutorów a docelowo będzie ich już tyko pięciu. Zyskuje też gospodarka narodowa, dzięki potężnemu inwestorowi. Zyskują Polacy, gdyż mamy już czwarte miejsce na świecie w spożyciu wódek po Rosji (nie do pobicia) Ukrainie i USA.

Tracić zdają się tylko Oborniki, bowiem Bols wycofał się z udziału w inwestycji wartej 2,1 miliona złotych, jaką miała być wspólna z gminą budowa kanalizacji wzdłuż ulicy Polnej. Stracili też sami Oborniczanie, jeszcze niedawno z biciem serca czekający na kolejny nabór do pracy sezonowej, dzięki której można było zarobić w akordzie nawet 150 zł dziennie. Teraz Bols ma zamiar przyjmować na sezon chętnych po 3,80 za godzinę pracy.

Ten artykuł zaczęliśmy od bardzo dużych kwot i wielkich nazw, a kończymy go żałosnym 3,80 za godzinę. Wbrew pozorom, początek oraz koniec są jednak ze sobą ściśle powiązane.

Podobne artykuły