Dyrektor musi zwrócić pieniądze

MIŁOWODY. Wirtualny zespół szkół w Miłowodach słynie z tego, że nie ma w nim uczniów, lecz jest za to liczna i kosztowna kadra pedagogów, nie licząc pana dyrektora. By nie pozostać gołosłownym cytujemy z danych starostwa, że ubiegłoroczny budżet w kwocie 833 524 złote wykonano w 100%. Nauczyciele nie mając zajęć, dokształcali się za kwotę 1 680 złotych a sam fundusz emerytalny to 5 885 złotych.

Jak wspomnieliśmy szkoła nie ma dzieci lecz ma całkiem dobry apetyt. Na dożywianie wydano tam 4 250 złotych a na pomoce dydaktyczne wydano około 1000 zł a do tego 2 328 na sprzęt komputerowy.

Po wybuchu skandalu wirtualna szkołą zainteresowały się nawet władze oświatowe starostwa, choć nie na tyle, by ukrócić wydatki. Dopiero interwencje radnych (Przemysława Gronostaja i Piotra Gruszczyńskiego) oraz szum medialny doprowadziły do ich kontroli. Główny śledczy starostwa Paweł Ulatowski wykazał, że dyrektor szkoły wydał w ostatnim okresie tego roku ponad 3000 złotych bez uzasadnienia. Po głębokiej analizie wyników pan starosta zakwestionował jedną ze 157 pozycji kosztowych a dotyczącą kwoty 624,12 zł, i jak zapewnił, zarządził zwrot tej kwoty przez dyrektora szkoły.

Zastanawia tylko, dlaczego tyle i co z pozostałymi 2 400? Jeżeli dyrektor nie miał podstaw do wydania ponad 3000 tysięcy, co wyliczył kontroler, to winien zwrócić wszystko, tak przynamniej nakazuje logika i podstawowe poczucie przyzwoitości.

Podobne artykuły