Będzie osiedle

BOGUNIEWO, NIENWISZCZ. Trwało to długo, a może nawet zbyt długo, aż w końcu Rada Miejska Rogoźna dała przyzwolenie na zabudowanie ponad 300 hektarów ugoru po Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Boguniewie.

Obecnymi właścicielami tych gruntów jest grupa około 100 mieszkańców Poznania i okolic. Wszyscy mają zamiar podzielić swoje działki na parcele i to najmniej o powierzchni 2500 m2 a potem je rozprzedać. W pojęciu wielu Rogoźnian zamieszkają tam w przyszłości „bogaci Poznaniacy” i mają rację tylko wtedy, gdyby założyć, że dom dziś buduje jedynie człowiek bogaty.

Jakby nie liczyć, po pewnym czasie na osiedlu Nienawiszcz – Boguniewo zamieszka w 1000 domów, czyli co najmniej trzy do czterech tysięcy osób. Ta liczba, to nieomal tyle co w połowa Rogoźna. Prócz domów siłą rzeczy powstaną też sklepy, zakłady usługowe, tereny rekreacyjne a nawet kościół. Tak liczna społeczność nie obędzie się wszak bez fryzjerów, krawców, solariów, lekarzy, weterynarzy, instalatorów czy mechaników samochodowych. Tysiąc domów to praca dla ogromnej rzeszy mieszkańców gminy Rogoźno.

Pan Jerzy Graczyk mieszkający w Nienawiszczu uważa, że 1000 domów spowoduje szkody i pogorszy warunki bytu obecnych mieszkańców wsi Nienawiszcz i Boguniewo. Przeciwnego zdania jest 80 mieszkańców tej ostatniej wsi. W według zapewnień jej sołtysa, przeciwnych jest zaledwie kilkanaście osób a reszta za, licząc na poprawę infrastruktury. Wybudujemy własnym sumptem oczyszczalnię ścieków w Boguniewie, wytyczymy i utwardzimy drogi, doprowadzimy wodę i energię do naszych działek – zapewniła Barbara Modzelewska w imieniu grupy inwestorów. Ci podpisali nawet z gminą odpowiednie porozumienie zobowiązujące ich do tego. Radny Jacek Glapiak ostrzegł jednak, iż trudno będzie jego zapisy wyegzekwować od inwestorów.

Jednak zdrowy rozsądek podpowiada, że „bogaci Poznaniacy” nie zechcą chodzić za potrzebą w krzaki a po wodę do studni a czekanie aż zrobi to biedna gmina byłoby czekaniem na Godota. Koszt infrastruktury, to zaledwie po 10 000 złotych na jednego inwestora, posiadacza 10 działek, czyli średnio 1000 złotych na działkę – tłumaczyła pani Barbara. Tu znów zdrowy rozsądek podpowiada, że działki uzbrojone będą mieć znacznie wyższą cenę, więc należy sądzić, że inwestorzy szybko zadbają o infrastrukturę, bowiem leżeć to będzie w ich interesie. Liczy na to również mieszkający w Boguniewie Piotr Sieszchuła, który uważa, że jedyne dzięki budowie osiedla jego sąsiedzi doczekają się lepszej sieci dróg i oczyszczalni ścieków.

Kolejnym problemem stała się ekologia.

Znaczna grupa osób podejrzewa, że gdy ci „bogaci Poznaniacy” już przybędą, to na początek wytną lasy i zatrują wodę. W tej grupie znalazł się nawet nadleśniczy z Łopuchówka, który ostrzegł przed katastrofalnym wpływem osiedla na środowisko i degradacji wód gruntowych. Jego słowom zaprzeczył magister Leciejewski wyjaśniając, że jako biegły wyznaczony przez wojewodę nie miał żadnych zastrzeżeń, bo inwestorzy zastosowali się do wszelkich zaleceń a projekt architektoniczny autorstwa pani Tamiry Oleszak wojewódzki konserwator przyrody ocenił bardzo wysoko.

Ostatnim bastionem przeciwników osiedla była ochrona krajobrazu. Pięć ze stu działek znajduje się bowiem w miejscu gdzie krajobraz winien być chroniony. Przypomniał o tym Władysław Ruks, dodając, że urbanizacja tych terenów może być dla krajobrazu poważnym zagrożeniem. Zwolennicy owej urbanizacji dowodzili zaś, że zielne i nowoczesne osiedla stworzy nowy, choć nie gorszy od pustego ugoru krajobraz i należy się z tego cieszyć. O rozsądek prosił ksiądz Wojciech Ren zapewniając, że nie jest za ani przeciw, choć jasnym było, iż dla każdego rozsądnego proboszcza kilka tysięcy nowych duszyczek to potencjał nie do pogardzenia.

Ostatecznie siłą ośmiu głosów za a jedynie czterem przeciwko, radni przegłosowali zabudowę działek.

Od tego głosowania minęło już nieco czasu a my celowo zwlekaliśmy z informacją na ten temat chcąc ją uzupełnić argumentami przeciwników osiedla. Wydawać się mogło, że w dobie bezrobocia i rogozińskiego zastoju gospodarczego tak wielka inwestycja będzie jak zbawienie. Rozmawialiśmy z wieloma osobami a to co usłyszeliśmy można streścić krótko. Generalnie nie chodziło im o ekologię czy fundusze gminne, lecz o to – ileż zarobią inwestorzy na sprzedaży działek.

To przerażające, że tak wielu wciąż myśli wedle minionego systemu wartości -niech ja będę sobie biedny byle się inni nie bogacili. Inwestorzy na pewno zrobią dobry interes, bo o to im przecież chodziło, nie gorszy zrobi gmina, bo wpływy podatkowe do jej budżetu znacznie wzrosną. Zyska też niewątpliwie lokalne społeczeństwo, jeżeli spełnią się nadzieje pana Piotra Sieszchuły. Zarobić może każdy, choć zależy to od przedsiębiorczości mieszkańców gminy Rogoźno, którzy z nowego osiedla mogą dobrze żyć, lub oddać inicjatywę w ręce innych.

Podobne artykuły