100 lat nauczycielskiego związku

OBORNIKI. 100-lecie Związku Nauczycielstwa Polskiego( ZNP) było okazją do spotkania się w miniony piątek jego członków w sali Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy Obornik. W odświętnym nastroju, wśród licznych pamiątek związanych z oświatą, obecnych i byłych nauczycieli powitała przewodnicząca Maria Lisek.

Po jej wystąpieniu Irena Pietz pięknymi słowy streściła stuletnią historię związku. Opowiedziała o samych początkach, trudnych latach powojennych, gdy trzeba było odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości, zwłaszcza tym, którzy przychodzili do szkół z własnym i bardzo różnym bagażem doświadczeń. Wspominała o licznych kursach dokształcających w latach 60 dla nauczycieli niekwalifikowanych, których wiedza zaczęła coraz mniej wystarczać. Dzięki wycieczkom poznawali własny kraj i mogli lepiej o nim uczyć dzieci. Lata 70 to kolejne reformy szkolnictwa i zmagania się ze zmiennymi warunkami pracy. Nadeszła ośmiolatka, pojawiły się szkoły gminne a miała się pojawić również dziesięciolatka, (ale się nie pojawiła). Związek pomagał nauczycielom a wielu z nich była ta pomoc potrzebna.

Pracowali niejednokrotnie w trudnych warunkach w takich szkołach jak Bębnikąt, Podlesie czy Sycyn. Brnąc w błocie, bez prądu elektrycznego. ZNP rozwiązywało wiele problemów zawodowych, konfliktów pomiędzy nauczycielami a oświatą a nawet konfliktów domowych.

Bardzo znamienne było też wystąpienie pana Henryka Gacka, który wspominał swa drogę życiową, najeżoną cierniami, liczne trudności i zawody, których doznał. Gdy został kierownikiem szkoły, nie potrafił dodać 1 do 3, bo tego nie obejmował program, według którego go uczono. Mimo to prowadził szkołę i uczył. Dostawał za to, jak wspomniał, 11 600 a same obiady kosztowały go ponad 7000. Choć w tym co mówił słychać było wyraźne tony goryczy, słuchający nabierał pewności, że pan Henryk wybierając po raz drugi, znów zostałby belfrem, mimo że nie umiał do 1 dodać 3. Słuchając najstarszych członków związku miało się wrażenie, że bagaż doświadczeń każdego z nich, to gotowa do druku powieść.

Najstarszym nauczycielem na sali był niewątpliwie 92-letni pan Franciszek Taberski, do którego wszyscy z szacunkiem zwracali się per panie profesorze. Zasłużyć sobie na takie poważanie, to niewątpliwie cel, do którego warto dążyć. Pomagać w tym będzie nauczycielom również ich związek zawodowy, w którego szeregi w miniony piątek wstąpiła kolejna osoba, pani Dorota Paszkiel. Po oficjalnej części zebranym zagrał uzdolniony uczeń Macieja Markiewicza Jakub Zawal a po wspólnej kawie i kameralnych rozmowach nauczyciele poszli na cmentarz parafialny, aby zapalić znicze na grobach najstarszych koleżanek i kolegów związkowców.

Podobne artykuły