Manicki, Harajda, czy ten trzeci

KOWANÓWKO. Trzynastego w piątek powiła pięć kociątek – to słowa popularnej niegdyś piosenki, która mówi o tym, że co początkowo wydawało się przynieść pecha, w ostatecznym rozwiązaniu dało wiele radości.

Czy tak samo będzie w przypadku komisji kwalifikacyjnej powołanej przy Urzędzie Marszałkowskim w celu nie tyle powicia, co wyłonienia osoby dyrektora szpitala w Kowanówku? Komisja formowała się bardzo długo, a szpital wciąż borykał się z kłopotami wpadając w coraz większe zadłużenie.

Pełniący obecnie obowiązki dyrektora Jan Harajda słysząc o niedostatkach tej placówki odpowiada najczęściej – jestem tu dopiero od trzech miesięcy i może tak odpowiadać do końca żywota lecznicy zmieniając jedynie liczbę miesięcy. O tym, że jest potrzeba ustanowienia dyrektora, administratora i zarządcy w jednej osobie, nie ma wątpliwości. Pomijając najbardziej ważkie problemy w szpitalu nie ma nawet osoby, która może po godzinie 15 wymienić przepaloną żarówkę, martwią się pielęgniarki. Osoba jest a nawet cztery i półetatu, lecz zwykle grają w pokera i nie mają ochoty na naprawy i wymiany – dodają inne. W tej sytuacji można jedynie doradzić, aby zwolnić połowę personelu technicznego a pozostałym kupić warcaby. Nadal żarówek nie będzie miał kto wymieniać, ale za to będą oszczędności w płacach.

Teraz już znacznie poważniej. W miniony piątek komisja pod przewodnictwem byłego ministra zdrowia rządu SLD Sikorskiego przyjrzała się osobom kandydatów na fotel dyrektora. Są to: pełniący obecnie tę funkcję Jan Harajda, były w dyrektor szpitala w Świebodzinie i związany z obornickim SLD kierownik apteki szpitala w Kowanówku M. Manicki.

Szanse tego ostatniego wydają się być największe, ponieważ, ma on poparcie wszystkich związków zawodowych działających na terenie kowanowskiej lecznicy. Można spodziewać się też silnego poparcia po linii partyjnej ze strony przewodniczącego komisji. Kandydat ten ma też bodaj najbardziej radykalny plan uzdrowienia szpitala, przewidujący niemal rewolucję pracowniczą. Głębokie cięcia etatów, liczne zmiany na stanowiskach, wydzierżawienie lekarzom najdroższej aparatury w tym ciążącego jak kula u nogi angiografu.

Nieco mniej radykalny jest plan obecnie pełniącego funkcję dyrektora Harajdy. Ten też jest skłonny wydzierżawić sprzęt a redukcję zatrudnienia na razie chciałby ograniczyć do dwóch etatów administracyjnych.

Te plany są zaledwie wycinkami zamierzeń kandydatów, natomiast planów trzeciego kandydata nie znamy. Więcej można będzie się dowiedzieć za tydzień, gdy komisja zacznie przesłuchania całej trójki. Kto ostatecznie zostanie dyrektorem i co najważniejsze, jak sobie poradzi z przygotowaniem, wdrożeniem i realizacją programu naprawczego, to pytanie tak samo ważne dla szpitala w Kowanówku, jak być albo nie być.

Podobne artykuły