Nie udało się wypompować 45 tysięcy

ROGOŹNO. Najpierw euforia a potem łzy. Być może tak będzie trzeba wspominać historyczną inwestycję budowy kanalizacji w Rogoźnie. Magistrat wystąpił o takie środki unijne, aby dysponować łącznie kwotą 25 milionów na skanalizowanie miasta. To była ta euforia, wielka i jak już dziś wiadomo, zdecydowanie przedwczesna.

Zanim dobrze ruszyły prace, burmistrz zrezygnował niemal z połowy wspomnianej kwoty zadawalając się niespełna 15 milionami. Rezygnując z pieniędzy, zrezygnował z kanalizacji deszczowej. Jest bardzo możliwe, że Regionalny Komitet Sterujący dostrzeże brak pełnego efektu odcięcia jeziora od nieczystości, (część płynie burzówką) i dotację wycofa, co byłoby dla finansów Rogoźna równoważne z historyczną katastrofą.

To są właśnie te łzy. Nawet, jeżeli miasto dostanie pieniądze, to i tak prędzej czy później trzeba będzie ułożyć kanalizację burzową. Tylko jak? Na to pytanie próbują odpowiedzieć sobie znawcy tematu. Jeżeli pod ulicą pobiegnie rura kanalizacyjna, to trudno będzie w przyszłości ułożyć pod nią drugą rurę, tak by nie zniszczyć kanalizacji. Jeżeli miasto zrezygnuje z burzówki, to ścieki popłyną prawidłowo, ale miasto utonie po pierwszym poważnym deszczu. To nie jedyne zmartwienie.

Nikt już dzisiaj nie ma wątpliwości, że firma kładąca kanalizację wzdłuż ulicy Seminarialnej położyła ją wadliwie. Nie było pod znaczną częścią rurociągu podsypki niwelującej ruch ziemi, co może doprowadzić do jego przerwania. Firma obciążyła gminę szalowaniem, którego nie było i ułożyła rury wodne, zamiast kanalizacyjnych. Całość nadzorował pilnie sam wiceburmistrz, czego nie warto już nawet komentować. Burmistrz Janus miał zamiar na domiar złego zapłacić wspomnianej firmie nawet za to, czego ta jeszcze nie zrobiła! Na szczęście radni uniemożliwili mu to, przekazując cześć środków na inne cele, ratując je tym sposobem przed niewłaściwą polityką finansową głowy miasta. Podczas minionej sesji, radni tłumaczyli B. Janusowi, że lepiej jest za 15 tysięcy dokończyć potrzebny chodnik przed kościołem, aby choć raz coś zostało doprowadzona do końca, a kwotę 30 tysięcy przekazać na salę biologiczną mieszczącemu się w ZS im H Cegielskiego Gimnazjum.

Janus upierał się, że przez takie rozdysponowanie pieniędzy nie będzie mógł zapłacić za pompowanie wody z wykopu. F. Kaczmarek stanął na stanowisku, że płacić należy dopiero po wypompowaniu, a skarbnik zdradziła, że jest przy okazji tyle dodatkowych faktur wystawionych przez firmę układającą rurociąg, że i tak pieniędzy nie wystarczy na wszystko. Dyskutowano dłużej, lecz burmistrz nie potrafił w żaden sposób obronić swej koncepcji wydawania gminnych pieniędzy,. Nie zdziwiło nikogo zatem to, że rada przeważającą ilością głosów utrzymała swój projekt w mocy. Będzie więc dokończony chodnik przy kościele a młodzież gimnazjalna dostanie sale biologiczną.

Przegrali B Janus i firma, której nie udało się wypompować z budżetu przed czasem dodatkowych 45 tysięcy złotych.

Podobne artykuły