Porwali ją w bramie domu, uwięzili i wielokrotnie gwałcili

OBORNIKI. W poprzednim numerze pisaliśmy o gwałcie dokonanym na nastoletniej mieszkance Obornik. Wobec wielu niedomówień i domysłów, jakie ta sprawa wywołała, zwróciliśmy się po informacje do obornickiej policji, aby przedstawić fakty związane z tym bulwersującym wydarzeniem.

Miało ono miejsce w piątek, w biały dzień i w samym centrum miasta.

Dwaj mieszkańcy Obornik, z czego jeden zameldowany tu tylko czasowo, w wieku 43 lat jeden i nieco mniej drugi postanowiło się zabawić. Stali w bramie domu, w którym wynajmowali mieszkanie, śledząc przechodzące chodnikiem dziewczęta. Działo się to w samym centrum Obornik, przy ulicy Piłsudskiego.

Ich wybór padł na 14-letnią uczennicę wracającą właśnie ze szkoły do domu. Zaczepili ją proponując, aby weszła z nimi do budynku. Gdy dziewczynka odmówiła, dwaj silni osobnicy bez problemu zaciągnęli ją siłą do mieszkania i tam groźbami zmusili do zachowania ciszy.

Zdarzenie to jednak ktoś widział i powiadomił o nim rodziców czternastolatki. Próby uwolnienia więzionej dziewczynki nie na wiele się zdały. Zamknięci w mieszkaniu mężczyźni twierdzili uparcie, że prócz nich nikogo więcej w nim nie ma. Być może rodzice im uwierzyli, bo dopiero po dłuższym czasie powiadomili o wszystkim policję.

Na Piłsudskiego natychmiast udała się grupa funkcjonariuszy. Sytuacja z zamkniętymi na głucho drzwiami znów się powtórzyła. Wbrew kategorycznemu żądaniu otwarcia drzwi obaj uparcie twierdzili, że nie ma w mieszkaniu nikogo i drzwi nie otworzą.

W czasie pertraktacji jeden z policjantów odszukał sposobu innego wejścia i znalazł uchylone małe okienko. To wystarczyło, aby wejść do środka i otworzyć, mimo protestów drzwi od wewnątrz.

Gdy pozostali byli już w mieszkaniu nie od razu znaleźli więzioną. Dopiero po chwili znaleźli skulone i przerażone dziecko wciśnięte do schowka pod schodami. Dziewczynkę uwolniono a jej ciemiężycieli natychmiast zatrzymano w areszcie.

Z tego, co później opowiedziała dziewczynka i do czego przyznali się obaj mężczyźni wynika, że była ona przez obu wielokrotnie gwałcona. Jej oprawcy usiłowali ją też upić wciskanym na siłę alkoholem. Po wielogodzinnej gehennie dziewczynka odzyskała wolność. Jednak uraz psychiczny po zajściach minionego piątku najprawdopodobniej pozostanie jej na resztę życia.

Na podstawie tego wydarzenia nie sposób uniknąć refleksji, że nie ma w Obornikach bezpiecznych miejsc. Być może planowany od dawna monitoring ulicy Piłsudskiego, uczyniłby drogę z trzech szkół nieco bezpieczniejszą.

Podobne artykuły