Utopieni w błocie

ROGOŹNO.. Na temat ulicy Długiej w Rogoźnie można by pisać bardzo długo. Częściowo utwardzona a ruchliwa w całości co raz to sprawia kłopot jeżdżącym tamtędy mieszkańcom. Swego czasu pisaliśmy o festiwalu głupoty, jakim było utwardzenie jej gruzem naszpikowanym stalowymi prętami. Myśleliśmy wówczas, że już gorzej być nie może, nie wiedząc jeszcze jak bardzo błądzimy. Długą rozkopano, kładąc pod nią rurę kanalizacyjną.

Wykop zasypano, lecz gruntu nie zagęszczono. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Ostatnie roztopy przyśpieszyły to co i tak było nie uniknione. Pod koniec ubiegłego tygodnia nawierzchnia ulicy Długiej najbardziej przypominała głęboką rynnę napełnioną grząskim błotem. Samochody grzęzły w nim aż po osie, a piesi pozostawiali w kleistym błocku buty. Dzielne władze skierowały w to miejsce pomoc, która najoględniej mówiąc polegała na utwardzeniu ulicy złomem z dodatkiem rozlasowanego gruzu.

Teraz prócz błocka auta zatrzymywały dodatkowo kawały murów, stalowe pręty i plątanina drutów. Co raz ktoś się topił, co raz trzeba było kogoś wyciągać. Nie wszystkim to wyszło na zdrowie. Gdy z mazistego błota, specjalnie sprowadzony kierowca ciągnika usiłował wyrwać utopionego w nim malucha, akcja skończyła się tym, że ciągnik w końcu ruszył wraz z przednią częścią fiacika a reszta została w błocie. Gdy właściciel auta zobaczył swe cacko rozerwane na dwie części, omal nie przypłacił tego udarem. Czas płynął a na drodze grzęzły kolejne pojazdy.

W pewnej chwili tkwiły aż cztery auta, w tym jeden radiowóz policyjny. Jeden z mieszkańców po wielu próbach dodzwonił się w końcu do odpowiedzialnego za ten stan burmistrza Janusa, aby go poinformować o sytuacji i zapytać, czy pokryje rachunek specjalistycznego samochodu z wyciągarką, który wyciągnie auta utopione w błocie? W odpowiedzi usłyszał tylko jedno słowo, za to bardzo dosadne k…a.

Po tej odpowiedzi pan burmistrz się rozłączył i od tej chwili stał się nieosiągalny. Uwięzieni mieszkańcy ruszyli pieszo do magistratu zastając tam wiceburmistrza Głowa. Gdy poznał on problem poprosił o kwadrans i zniknął. Gdy wrócił, miał twarz uśmiechniętą niczym jeden z bohaterów serialu Kiepscy i informację, że wyczytał w Internecie, iż najwyżej za dwa tygodnie będzie ciepło i wszystko obeschnie. Zaskoczonym Rogoźnianom życzył cierpliwości i odesłał ich z kwitkiem.

Ci radzi nie radzi, musieli sprowadzić specjalistyczny sprzęt. Fakturę mają zamiar wysłać swemu kulturalnemu ojcu miasta. Nie można jednak powiedzieć, że burmistrzowie zupełnie niczego nie zrobili. Ich rewelacyjnym pomysłem było wysłanie na Długą straży miejskiej a ta przybywszy otaśmowała wjazd i wyjazd Dlugiej czyniąc ulicę zamkniętą.

Czy zamykanie ulic o zlej nawierzchni to jedyny pomysł władz Rogoźna – zastanawiali się zbulwersowani mieszkańcy? Całą sprawą zainteresowała się również telewizja.

Na poniedziałek zaplanowano wizytę kamery i znów cały kraj usłyszy o Rogoźnie. Szkoda, że miasto zdobywa rozgłos tylko przy takich okazjach jak wybicie psów w Siernikach czy ubiegło tygodniowa akcja w błocie.

Podobne artykuły