Perełka wśród lasów Kowanówka okazała się wioskowym kopciuszkiem

KOWANÓWKO. Szpital w Kowanówku coraz bardziej przypomina samolot, który spada w dół, bo skończyło mu się paliwo, zaś pasażerowie zamiast chwytać za spadochrony, myślą czy by najpierw nie zastrzelić pilota.

Pilot jest na pewno w dużej mierze winien, bo nie kontrolował baków, nie mniej zastrzelenie go niewiele w tym momencie zmieni.

Szpital ma obecnie prawie trzy miliony zadłużenia. Szczęśliwie mało kto o tym wie i tylko dlatego wciąż udaje mu się jeszcze znajdować dostawców. Ten stan nie potrwa jednak długo, bo już są odczuwalne znaczne braki.

Niedawno pisaliśmy o programie naprawczym, który wykonała znana poznańska firma DGA. W miniony wtorek został on przedstawiony załodze. Trwało to dość długo i nie ma sensu streszczać tu całego opracowania. Słuchająca go pani Monowska z Solidarności służby zdrowia zapewniła, iż chyli głowę przed profesjonalizmem DGA, jednak uważa, że w niedostatecznym stopniu i niezbyt jasno przedstawiono załodze zagadnienia związane bezpośrednio z ich zatrudnieniem. Trudno się przecież dziwić, że ludzie boją się nowego a zwłaszcza tego, czego nie znają. Zdaniem pani Monowskiej zmiany łatwiej przyjmują ludzie młodzi.

Doradczyni z DGA starała się przy użyciu plansz przybliżyć program naprawczy. Można było odnieść wrażenie, że słuchających przekonywały zawarte w nim elementy. A jedynym, który wciąż siał prawdziwą zgrozę było magiczne słowo – outsourcing. Oznacza ono przejście do zewnętrznych zasobów, czyli zmiana pracodawcy dla części załogi.

Jakiej części? Na początek ma to być żywieniówka zatrudniająca dziś aż 15 osób oraz zatrudniająca sześć osób pralnia, która i tak od dawna nie spełnia warunków sanitarnych i grozi zamknięciem. Wobec wątpliwości Danuty Bocer i według zapewnienia DGA, outsourcing nie spowoduje u nikogo utraty pracy. Jedną z jego form jest samozatrudnienie i świadczenie dotychczasowej pracy po wygranym na ową usługę przetargu.

Doktor Macierzanka mówił, że od pięciu lat pracuje bez stałej umowy o pracę. Bardzo to sobie chwali. Sam sobie będąc pracodawcą wychodzi na tym korzystniej nawet w szpitalu w Kowanówku. Tak pracuje 140 doradców naszej firmy – dodała pani z DGA -i wszyscy są zadowoleni.

Jeżeli to takie dobre, to dlaczego wprowadza się dopiero teraz – przerwał zachwyty nad wspomnianym systemem doktor Skrobich. Dyrektor Aleksandra Wilczak wyjaśniła, iż już wiosną chciała zastosować outsourcing w grupie sprzątaczek. Te namówiły ją do zmiany zdania i ona ustąpiła, co dzisiaj poczytuje sobie za błąd.

Wycena biegłego rzeczoznawcy sprowadza perełkę wśród lasów do rangi wioskowego kopciuszka. By dojść do dobrostanu potrzeba dziś 13 milionów podczas, gdy szpital wyceniono już tylko na 6 milionów, bo używano i używano – a nie dbano. Restrukturyzacja może być twarda, albo miękka, nie mniej być musi. Między bajki można już włożyć opowieści o czasach, gdy było dobrze.

Okazało się, że nawet przy 16 milionowym kontrakcie szpital wypracował stratę. Ma obecnie prawie trzy miliony zadłużenie, które wciąż rośnie. W 2004 roku jest to kolejne pół miliona dzięki któremu lecznica jest już o krok od spirali zadłużenia z której nie ma wyjścia.

Co by nie rzec o polityce dyrekcji, to trzeba przyznać, że tylko dzięki jej zabiegom w szpitalu nie ma jeszcze komornika. Można zacząć przeciwdziałać lub analizować przyczyny. dla których placówka od roku 2001-2002 rozpoczęła staczać się po równi pochyłej. Powodów jest wiele. Złe zarządzanie, brak realnej wiedzy na temat sytuacji finansowej, gdyż dane finansowe były znane z trzymiesięcznym opóźnieniem. Niedociągnięcia merytoryczne, brak przejrzystości w rozliczeniach, jak na przykład konsultacje lekarskie generujące duże koszty.

Analiza wykonana przez firmę doradczą wykazała ujemny wynik finansowy na wszystkich odcinkach działania. Radykalna restrukturyzacja może według analizy doradcy, pozwolić na coroczne zmniejszanie zadłużenie o 452 tysiące. Z czasem może zadłużenie dojść nawet do zera, nie mniej nigdy nie zniknie a co najwyżej będzie stałe i bilansujące się z dochodami.

Uczestnikiem, lub może lepiej powiedzieć obserwatorem, spotkania był marszałek Winczewski odpowiadający w Wielkopolsce za lecznictwo. Na koniec rzekł, iż jest przerażony sytuacją w szpitalu. Jako pacjent nigdy by się w nim nie położył. Marszałek nie powiedział, że go skreśla, nie mniej takie wrażenie wisiało nad salą.

Pan Winczewski może z Kowanówka zrezygnować. Na niego czeka zawsze pewne miejsce w szpitalu MSWiA. Być może zapomniał nawet o tym, że to on przywiózł do Kowanówka Aleksandrą Wilczak. To co nastąpiło później, spowodowało jego niechęć ku tej placówce. Jednak czym jest niechęć wobec obawy o utratę pracy?

Podobne artykuły