Nie jest rzeczą łatwą pomagać

ŁUKOWO. Trudno nie dostrzec wśród rozwarstwiającego się wciąż społeczeństwa ludzi uboższych i mniej zaradnych. Niewątpliwie należy ich otoczyć opieką społeczną udzielając pomocy w uzyskanie mieszkania i niezbędnych środków. Nie zawsze jednak udaje się odróżnić osobę niezaradną od takiej, która chce na nią za wszelką cenę wyglądać.

Pani Ela zalegając z czynszem doprowadziła do tego, że wylądowała z dziećmi i mężem niemal na bruku. By tam nie mieszkać, wynajęła lokum w rogozińskim hotelu, często odwiedzając burmistrza Obornik z prośbą, by pomógł w uzyskaniu mieszkania. Jej małżonek niedawno opuścił więzienie i trudno mu znaleźć pracę a bez pracy nie łatwo wynająć mieszkanie.

Burmistrz uległ prośbom i przydzielił im ponad 40 metrowe mieszkanie ponauczycielskie na piętrze dawnej szkoły w Łukowie. Ma ona za nie według administratora płacić 90 złotych plus ogrzewanie i wywóz nieczystości. Przystała na wszystkie warunki i gdy tylko tam zamieszkała zażądała toalety przy sypialni, by nie schodzić na parter. Przystosowano i skanalizowano przyległe poddasze i wstawiono tam miskę ustępową. Pani Ela zażądała ocieplenia, szpachlowania ścian i sufitów, nowej podłogi, okien i doprowadzenia wody do ubikacji, bo z powodu braku 12 cm rurki z zaworkiem spłukuje miską. Gdy tego nie otrzymała zaczęła pisać skargi i wzywać do siebie kolejne redakcje gazet grożąc, że na koniec jeszcze wezwie telewizję.

Gdy przypomnieliśmy jej, iż nie godzi się narzekać na całkiem ładne mieszkanie, gdy jeszcze niedawno groziła jej bezdomność, mówi nie płaciłam czynszów celowo, by dostać przydział na mieszkanie. Mieszkanie które otrzymała było przedtem użytkowane ze 100 lat. Nauczycielom nie przeszkadzało to, co dziś przeszkadza pani Eli.

Pani Ela tak jak dawniej wciąż zalega z czynszem. Nie płaci również za prąd, który jak mówi – ciągnie sobie poza licznikiem z piwnicy. Odrzuciła propozycję założenia jej licznika na kartę. Chce, by koszty przyłączenia energii w całości poniosła gmina z pieniędzy podatników.

Podobnie rzecz się miała z panią Alą. Też o krok od bezdomności wciąż narzeka na ofiarowane jej mieszkanie. Jest nie takie, jak by chciała. Narzeka na jakość przygotowania ścianek z płyt gipsowych, na to, że sami musieli sobie poczynić wykończenia. Na uwagę, iż zobowiązała się na piśmie, że na własny koszt pomaluje ściany odparła podpisałam żeby dostać przydział na mieszkanie a teraz muszą mi wymalować.

Obok szkoły mieszka również pan Ż. Do niedawna mieszkał w drewutni przypominającej szałas. Gdy dostał przydział sam przystąpił do remontu. Gmina dała mu nieco materiałów a on wyremontował lokal tak, że nie powstydziłaby się go najbardziej wybredna osoba.

Panie Ela i Ala kiwają nad dziwolągiem głowami. Obie nie kryją głębokiego zawodu. Obiecywano nam, że za miliard (100 tysięcy) gmina przerobi szkołę na pałac. Zapytane, dlaczego podatnicy mieliby właśnie pani Eli lub Ali zafundować pałac, nie potrafią odpowiedzieć.

Nie jest rzeczą łatwą pomagać. Bywa, że osoba zbyt często korzystająca z pomocy społecznej po pewnym czasie uważa, iż jej się to od reszty społeczeństwa należy. Ostro reaguje na każdy opór, wciąż eskalując żądania. Taka roszczeniowa postawa jest zjawiskiem znanym socjologom. Gmina powinna z pieniędzy podatników pomagać najsłabszym, jednak dobrze ich przedtem weryfikując.

Podobne artykuły