Objezierski bal obornickich elit

OBJEZIERZE. W miniony piątek władze Obornik zaprosiły na bankiet do Objezierza 150 osób związanych z miastem i gminą.

Wśród gości znaleźli się poseł i minister Stanisław Stec, poseł Stanisław Kalemba, marszałek Józef Lewandowski, Starosta obornicki Antoni Żuromski wraz z zastępcą Kazimierzem Zielińskim, przewodniczący rady powiatu i miejskiej Andrzej Okpisz i Ryszard Ciszak a prócz wymienionych przybyły osoby które przyczyniły się do zasilenia Obornik w środki pozabudżetowe.

Byli też samorządowcy i kwiat obornickiego rzemiosła oraz biznesu. Gdy burmistrz Anna Rydzewska dziękowała najznamienitszym za okazaną miastu pomoc nie wszyscy zdołali pomieścić się w sali marmurowej objezierskiego pałacu.

Wśród tych, którzy zostali w holu zauważyliśmy znanych lekarzy Janusza Kominka i Tomasza Kierończyka obok księdza proboszcza Zbigniewa Urnego a nieco dalej Jacka Koralewskiego stojącego obok Wojciecha Pawlika. Z mundurowych wyłowiliśmy tylko Witolda Brudnickiego, ale po cywilnemu.

Po części oficjalnej i odśpiewaniu kolędy zgromadzeni ruszyli wolnym krokiem w stronę sal. W jednej z nich ustawiono szwedzki bufet z przekąskami w innej stały trunki, kawa i ciasta. W holu grał dyskretnie kwartet smyczkowy, było miło i dostojnie. Czarne garnitury panów i piękne toalety nielicznych pań snuły się po salach, to skubiąc przekąskę to ujmując drinka. Głównym celem były spotkania, więc spotykano się co rusz i to w różnych kombinacjach. Bankiet był wyborną okazją do rozmów na neutralnym gruncie osób, które nie zawsze na to mają czas lub ochotę.

Niemal godzinę burmistrz Bukowski dyskutował ze starostą Żuromskim, Włodzimierz Janasek przedstawił panią prezes stowarzyszenia kupców obornickich szefowi Intermarche Andrzejowi Gierce, który do niedawna spędzał sen z oczu pani Barbary. Rozmowa trwała długo i mogła zbliżyć ich poglądy na handel. Rozmawiano o rzeczach zasadniczych i całkiem nie ważnych.

Doskonałe potrawy wyrobu Casablanki dobrze wpływały na nastrój nie mniej niż trunki obornickiej firmy, której nazwy nie możemy wymienić, aby uniknąć posądzenia o kryptoreklamę. Miłą atmosferę pochwalił jeden z najznamienitszych obornickich biznesmenów pan Władysław Kałek.

W opinii wielu innych gości noworoczne spotkanie wypadło bez zarzutu. Bez przejawów wystawności i przepychu udało się gospodarzom stworzyć miłą atmosferę, integrującą tych, którzy na co dzień spotykają się w przelocie lub nie spotykają wcale. Już za tydzień podobną imprezę zaplanowało starostwo obornickie. Można przypuszczać, iż będzie równie udana.

Podobne artykuły