Karnawałowy bal emerytów

OBORNIKI. Jeżeli dotąd emeryt i rencista byli symbolami niedostatku i opuszczenia, to teraz bardziej jawią się jako aktywna i bardzo wesoła grupa ludzi, chcących wspólnie spędzać czas. W świetlicy przy Młyńskiej wciąż coś się dzieje.

Do stałych bywalców dobijają kolejni. Tam kończy się samotność a zaczynają przyjaźnie. Tam można spędzić z kimś parę miłych chwil albo… i resztę życia. Najlepszym tego przykładem są państwo Danuta i Kazimierz. Poznali się w klubie, chętnie razem przebywali a w najbliższą sobotę odbędzie się ich ślub.

Kolejnym przykładem wielkiego optymizmu „jesiennej młodzieży” – jak zwykł mawiać ich przewodnik Franciszek Matelski, było przygotowanie dziewięcioosobowych sań z wiarą na rychłą sannę. Zanim napada dość śniegu w miniony czwartek (13-go, a co?) emeryci zorganizowali wspaniały bal. Zaprosili swych równolatków w Rogoźna i Ryczywołu. Ci pierwsi przybyli licznie a ci drudzy z powodu niemocy organizacyjnej nie.

W gościnnych murach sali Metalplastu spotkało się około 120 osób. Stoły suto zastawione sałatkami, przekąskami, napojami, ciastami i innymi „ami” kusiły, choć bardziej kusił parkiet. Ze sceny zaś kusił Sławek Zając odsapnąć nie dając. Myliłby się ten który sądzi, iż jesienna młodzież tańczy tylko wolne numery. Na parkiecie wirowały para za parą. Tańczono w rytmach retro, ludowych i nowoczesnych.

Gdy pan Sławek uderzał w klawisze pustoszały miejsca przy stołach. W ferworze dobrej zabawy pan prezes Matelski wyrwał do tańca naszą przemiłą koleżankę z Głosu Wielkopolskiego i choć ona młódka i świetnie tańczy oddal ją w stanie dość zmęczonym.

By dać odpocząć nogom, w przerwie tanecznej na scenie stanął Witek Żuromski ze swą gitarą. Krótki koncert był miłym przerywnikiem w balu.

Ciepły głos gitarzysty w połączeniu z jesiennym nastrojem śpiewanych piosenek pozawalał na chwilę zadumy.

Na bal nie przybył sam, lecz z ojcem. Starosta Żuromski w niczym nie przypominał gościa honorowego. Na luzie, tańcząc ochoczo z paniami był bardziej kompanem niż sztywnym powiatowym urzędnikiem i jest to zrozumiałe, bo był to przecież wielki bal.

Obserwując tańczących długo zastanawialiśmy się skąd osoby w jesieni życia mają wciąż tyle sił i wigoru. W końcu przyszła nam do głowy myśl taka, że prawdopodobnie z wiekiem dochodzi się do wniosku, iż życie jest zbyt krótkie, by żyć byle jak.

Przekazując te ostatnie słowa jako motto tego roku, życzymy wszystkim emerytom zdrowia i wesela.

Podobne artykuły