Moje Betlejem i Skaldowie

OBORNIKI. Na szczęście, pomimo naszej fatalnej pomyłki w adresie miejsca koncertu, za którą serdecznie wszystkich przepraszamy, kościół pod wezwaniem świętego Józefa był w minioną niedzielę wypełniony dosłownie po brzegi. Nie dziwota to bowiem w koncercie kolęd wystąpili sami legendarni Skaldowie.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że żadna z grup zaliczanych od polskiego bitu nie śpiewała tak pięknie kolęd i utworów o zabarwieniu religijnym. Przyczyn tego jest wiele a do najważniejszych należy zaliczyć fakt, iż bracia Andrzej i Jacek Zielińscy mają (po matce) w żyłach krew góralską. A nikt wszak tak jak górale nie jest bliski Pana Boga, choćby ze względu na to, że wysoko mieszkają. Jednak już całkiem poważnie, aby cokolwiek napisać o Skaldach trzeba by co najmniej kilku szpalt a dziś nie mamy na to tyle miejsca. Zatem co najważniejsze. Grupa powstała około maja 1965 roku. Najpierw był sekstet Andrzeja Zielińskiego który bardzo szybko przyjął nazwę Skaldowie. Niedługo minie, 40 lat ciągłego śpiewania a czynią to nie gorzej niż dawniej. Z czasem zmieniały się osoby śpiewające z nimi lecz zawsze byli bracia Zielinscy, grający na gitarze Jerzy Tarasiński i perkusista Jan Budziaszek. Ten ostatni opowiedział podczas niedzielnego koncertu, że gdy Jacek spotkał Hankę to z ich wielkiej miłości zrodziła się córka Gabrysia. Ta już całkiem dziś dorosła, zaśpiewała w św Józefie wraz ze Skaldami.

A śpiewano przepiękne kolędy, jedne bardziej a inne znacznie mniej znane. Pomiędzy nimi Jan Budziaszek opowiadał o ich Krakowie, górach, Bogu i światełku betlejemskim. Mówił, że wiara to olbrzymia łaska i że każdy ma swój czas na spotkanie Boga. On opowiadał a zgromadzeni w kościele słuchali go w wielkim skupieniu. Kolędy brzmiały w szacownych murach piękniej niż zwykle, bo Skaldom pomagał chór Schola Cantorum, specjalnie na tę okazję przygotowany przez maestro Józefa Czypka.

Dwugodzinne misterium kolędowe Moje Betlejem na długo pozostanie w pamięci słuchaczy. Część z nich skorzystała z zaproszenia na spotkanie z krakowskimi gośćmi które odbyło się w gościnnych progach restauracji Casablanca.

Goszcząca tam Skaldów w imieniu oborniczan Anna Rydzewska nie kryła wrażenia jakie koncert na niej wywarł. Możliwość szczerej i serdecznej rozmowy z członkami legendarnej grupy zdecydowanie przypadła do gustu oborniczanom, których liczna rzesza stawiła się w restauracji państwa Stachowiaków. Nie znamy dalszych zamierzeń muzycznych proboszcza parafii św. Józefa księdza Rafała Banaszaka nie mnie będziemy je śledzić z największą uwagą.

Podobne artykuły