Ostatnie dni dyrektorki Kowanówka?

KOWANÓWKO. Wszystko wskazuje na to, że pani Aleksandra Wilczak – dyrektor szpitala w Kowanówku będzie niedługo musiała poszukać sobie nowego zatrudnienia.

Tak przynajmniej twierdzą członkowie społecznej rady szpitala nie udzielając jej wotum zaufania i sugerując, aby odeszła sama na własną prośbę nie czekając na zwolnienie.

Wśród członków rady zasiadł radny powiatowy i szef lokalnej Samoobrony Przemysław Gronostaj. Zastąpił Witolda Dębickiego, któremu ważne sprawy rodzinne kazały zwolnić miejsce. Również on uważa, iż plan restrukturyzacji nie restrukturyzuje właściwie niczego.

Aleksandra Wilczak raz już taki plan złożyła w departamencie zdrowia Urzędu Marszałkowskiego. Plan był nierealny i niczego nie poprawiał, więc go odrzucono. Termin złożenia kolejnego mijał, więc pani dyrektor za własne środki zleciła poznańskiej firmie DGA wykonanie kolejnego programu restrukturyzacji. Wynika z niego, że największym balastem finansów placówki jest niezbyt rozważnie zakupiony a do tego bardzo drogi aparat do angiografii. Pracuje on dwa razy w tygodniu i nigdy na siebie nie zarobi.

Choć lekarze twierdzą, iż tak nie jest, DGA wylicza, że co miesiąc budżet szpitala obciąża rata 135 tysięcy złotych. Firma konsultingowa wylicza też, że można ów koszt obniżyć co miesiąc o trzy tysiące, co niewiele zmieni, gdy szpital obciąża wciąż kwota 2.377.091 złotych, którą należy właścicielowi aparatury spłacić.

Tymczasem wysokość zadłużenia placówki wynosi obecnie już 30% jego dochodów, co jest sytuacją patową. Szpital od dwóch miesięcy nie płaci już ZUS-ów. Nadal zatrudnia na 184 etatach i mimo biedy, zarobki w nim wzrosły w 2004 roku o 330 000 złotych.

Jeżeli była to forma przekupstwa dla uspokojenia załogi, to nie zdała się na nic. Pracownicy skłóceni z dyrekcją zbierają się wciąż w grupkach w aptece lub na jednym z oddziałów, aby tam sejmikować.

Dyrektor Wilczak stara się w tej sytuacji wzmocnić własną kadrę. Zatrudniła sobie głównego księgowego i zastępcę, pozbywając się poprzednich. Departament Zdrowia zarzuca jej, iż nie złożyła do końca listopada informacji finansowej. Nie podoba się mu również to, że nie skorzystała z przyznanej szpitalowi transzy 230 000 złotych na kolejny etap remontu. Ona twierdzi, iż jedynym tego powodem jest brak porozumienia z wykonawcą remontu, firmą Mróz.

Rada społeczna nie widzi szans na współpracę pani dyrektor z załogą i związkami zawodowymi i nie podziela optymizmu wynikającego z wyliczeń DGA. Wynika z nich, że szpital wyjdzie nawet na plus, gdy zacznie przyjmować pacjentów z zachodniej Europy. Jest to jednak niczym nie poparta mrzonka, bowiem trudno wyobrazić sobie siłę, która zmusi ich do tego, aby leczyli się w popadającym w ruinę szpitaliku w podobornickiej wsi, gdy czekają na nich wspaniale kliniki i dobrze wyglądające a jeszcze lepiej reklamujące się sanatoria.

Raport DGA trafi jeszcze do Departamentu Zdrowia, nie mniej można przypuszczać, że i tam nie zostanie przyjęty. Sam szpital ma szanse przetrwania, choć w nowych realiach. Jego kontrakt zwiększył się o 5% co nie jest wielką kwotą lecz realną do możliwości wykonania.

Szpital ma doskonałych i oddanych lekarzy choć zdecydowanie zbyt wiele personelu pomocniczego. Pani dyrektor planuje zlikwidować na razie księgowość. Właściciel szpitala planuje przekształcić go w placówkę rehabilitacyjną. Rada społeczna planuje odwołać dyrektor Wilczak a co planuje ta ostatnia, tego nie wiadomo. Jej dotychczasowe plany były jak dotąd tak realne jak podróż w kosmos na rowerze.

Podobne artykuły