Inne oblicze skandalu w Urzędzie Pracy

OBORNIKI. Pisząc w ubiegłym tygodniu o skandalu do jakiego miało dojść w Powiatowym Urzędzie Pracy nie wiedzieliśmy tego, co już wiemy dzisiaj. Nie wiedzieliśmy, bo sam szef tej placówki wprowadził nas, siebie i zgromadzonych w sali sesyjnej w błąd.

Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Piotr Gruszczyński usiłował ów błąd wyjaśnić. Przypomniał zebranym, że po zadaniu pytania L Juraszkowi o udział Obornickiego PUP-u w projektach sektorowego programu wspierania bezrobocia usłyszał, że ten nie brał udziału, bo nie miał kto napisać wniosków. Poinformował też, że pod koniec ówczesnej sesji podszedł do niego kierownik Juraszek zapewniając, iż przypomniał sobie, że jednak wziął udział, złożył wnioski, a nawet uzyskał kilkadziesiąt tysięcy złotych dla bezrobotnych.

Kilka dni później tenże sam Leszek Juraszek napisał list do Gruszczyńskiego, w którym informuje go, że jednak wniosków w wiadomej sprawie nie złożył, bo to nie leży w kompetencjach jego biura a jedynie jednostek poza samorządowych. Piotr Gruszczyński ostatecznie nazwał dyrektora PUP-u człowiekiem niekompetentnym.

Nas zaciekawiło dlaczego pan Leszek nie wiedział czy złożył wniosek, czy nie złożył. Zapytany o to wyjaśnił nam, iż tak odpowiedział Gruszczyńskiemu, …bo nie zrozumiał pytania. Był to bardzo rzadki przypadek, by ktoś udzielił odpowiedzi nie wiedząc jakie było pytanie.

A swoją drogą nie można dopuścić nawet myśli, iż bezrobotni mogliby stracić pomoc tylko dlatego, że nie ma kto napisać wniosku. Pan dyrektor zatrudnił urocze asystentki, które prócz wielu niewątpliwych walorów na pewno potrafią również pisać. Może by więc któraś z nich owe wnioski pisała?

Podobne artykuły