Opuścił komendę oknem, skacząc z 7 metrów

OBORNIKI. Nastoletni młodzieńcy miewają różne hobby. Jeden słucha muzyki drugi wędkuje a jeszcze inny skleja modele.

Bartek W. z Obornik jest przestępcą. Niczego tak sobie nie ceni jak łamanie prawa i to w najwymyślniejszy sposób.

By to zilustrować wystarczy wymienić dokonania tylko z tej jesieni, wśród których znalazły się: zdemolowanie kilkunastu grobów na cmentarzu parafialnym, podpalenie baraku przy szpitalu i szałasu na torze motokrosowym, włamania do sklepu obuwniczego w Rynku oraz spożywczego przy ulicy 25 stycznia i parę innych.

Po tych ostatnich wyczynach został zatrzymany i po przesłuchaniu trafił do ośrodka dla trudnej młodzieży, gdzie miał oczekiwać na wyrok sądu.

Radiowóz w Kórnika gdzie go odseparowano z zakładzie opiekuńczym wrócił po półtorej godzinie. Bartek był w Obornikach 20 minut wcześniej!

W minionym tygodniu włamał się do hurtowni budowlanej przy ulicy Młyńskiej (dawny młyn) skąd skradł komputer, spawarkę i pianki montażowe. Znów go zatrzymano. Był przesłuchiwany w specjalnym pokoju na pierwszym piętrze, gdzie rozlicza się właśnie nieletnich. W pewnej chwili poprosił o odprowadzenie go do toalety. Przesłuchiwanych generalnie nie skuwa się na terenie komendy a nieletnich w ogóle. Gdy Bartek wszedł do WC policjant towarzyszący młodzieńcowi upomniał go by ten nie zamykał za sobą drzwi.

Jednak wystarczył moment, aby Bartek zatrzasnął drzwi i przekręcił zamek. Następnie szybko otworzył okno (nie okratowane) i zeskakując z wysokości siedmiu metrów (w bloku to prawie dwa piętra) dostał się na małe podwórko. Nic mu się nie stało. Wstał i przesadził jeszcze ponad dwumetrową bramę zanim zniknął z oczu.

Nie ulega wątpliwości, iż nie powinno do tego było dojść. Z drugiej strony, po raz pierwszy ktoś w ten sposób opuścił komendę policji. Młodzian jest bardzo wysportowany a policjanci nie zachowywali szczególnej ostrożności mając do czynienia jedynie z wyrostkiem, któremu w zasadzie i tak nie wiele groziło.

Kilkudniowe poszukiwania na niewiele się zdały. Do domu nie wrócił. Kilka razy stróże prawa byli już na jego tropie i za każdym razem Bartek okazywał się być szybszym.

Klucząc, śpiąc w tajemniczych miejscach, ukrywał się do czasu złożenia tego numeru gazety do druku.

Prędzej czy później zostanie zatrzymany. Jednak w świetle tego, co już o nim wiadomo, zapewne nie na długo.

Podobne artykuły