Znaku nie ma, mandaty są

OBORNIKI. W ubiegłym tygodniu Oborniki obiegła dobra nowina. Dobra szczególnie dla tych, którzy zostali ukarani mandatem za zbyt szybką jazdę ulicą Ks. Szymańskiego.

Brak widocznego znaku ograniczenia prędkości do 40 km/h dla tych którzy wjeżdżali w tę ulicę od strony Rynku przez Piłsudskiego powodował, iż mieli prawo twierdzić, że nie zostali dostatecznie poinformowani o owym ograniczeniu prędkości. Nawet ci którzy wjeżdżali w Ks. Szymańskiego od strony ulicy Szkolnej mogli się upierać, iż wjeżdżali od Rynku bo nie było by żadnego dowodu na to, iż nie jest to prawdą. W tej sytuacji wystawione mandaty nie byłyby nic warte.

Niestety, jak sprawdziliśmy znak był i to ponad wszelką wątpliwość. Wówczas, gdy fotoradar rejestrował jadących zbyt prędko, znak ograniczenia stał około trzech metrów za wjazdem na teren Zespołu Szkół a więc musiał być widoczny. Tak nas zapewnił burmistrz B. Bukowski, tak też twierdzi straż miejska i policjanci z ruchu drogowego. Wciąż nieufni bez trudu odnaleźliśmy miejsce po znaku. Ktoś go wyłamał przy samej ziemi.

Być może był to ktoś ukarany tu mandatem. Dokładnej daty wyłamania znaku nie da się określić, nie mniej ukaranym kierowcom trudno będzie dowieść, iż gdy jechali znaku już nie było. Tak więc nadzieja, która na krótko zagościła w sercach zarejestrowanych przez fotoradar, okazała się być płonna. Nie pozostaje w tej sytuacji nic innego, jak jeździć wolniej, nie licząc na znikające znaki. I już tak całkiem na koniec. Chyba już pora by znak znów stanął na dawnym miejscu i to na znacznie solidniejszym słupku?

Podobne artykuły